„il bello e’ lo splendore del vero” – te słowa Platona przychodzą na myśl kiedy myślę o niej… Po raz kolejny oglądałam „Pewnego razu na dzikim zachodzie” wielkiego Segio Leone, ze wspaniałą muzyką Ennio Morricone i legendą światowego kina. Wróciły wspomnienia. Dzisiaj naprawdę trudno mi już uwierzyć, w szczęście i ogromny zaszczyt jaki mnie spotkał. Kilkukrotnie rozmawiałam z cudownym człowiekiem, temperamentną, zmysłową kobietą i utalentowaną aktorką, z Claudią Cardinale.
Można by rzec, ze od zawsze kino włoskie było mi bliskie, dzięki mamie, która mnie w nim rozkochała. To dzięki mamie aktorów takich jak Sophia Loren, Claudia Cardinale, Marcello Mastroiani znałam równie dobrze [o ile nie lepiej] jak Daniela Olbrychskiego czy Beatę Tyszkiewicz. Wielkie dzieła Lucchino Visconti czy Federico Fellini oglądałam równie często jak filmy Andrzeja Wajdy czy Romana Polańskiego. Poznałam również włoskiego krytyka filmowego i autora książek o kinie, od którego naprawdę bardzo dużo się dowiedziałam o tej dziedzinie sztuki.
Mieszkałam przez kilka lat w mieście niezwykłym, do którego mam ogromny sentyment, w Łodzi. Spotkałam w nim cudownych, serdecznych ludzi, z którymi się zaprzyjaźniłam i którzy wciąż są obecni w moim życiu. Łódź to dla mnie najbardziej włoskie z polskich miast. Pracowałam tam w dwóch włoskich firmach, miałam więc możliwość mówienia w języku włoskim codziennie [za czym dzisiaj trochę tęsknie]. Poznałam w nim ludzi, którzy podobnie jak ja kochają i czują Italię całym sobą. W końcu nie byłam jedyną wariatką ciągle mówiącą o Włoszech. Gotowaliśmy włoskie jedzenie, pijaliśmy włoskie wino i chodziliśmy na włoskie imprezy kulturalne, których ku mojemu początkowemu [ogromnemu] zdziwieniu nie brakowało. Jakby tego było mało zaangażowałam się w działalność w stowarzyszeniu „Associazione Italiani in Polonia”, gdzie spędzałam każdą wolną chwilę.
Wiosną 2011 w Łodzi odbywał się festiwal kinematograficzny Cinema Mundi, którego gościem honorowym była Claudia Cardinale. Przyjechała do Polski specjalnie, aby wziąć w nim udział. Podczas festiwalu odbyła się również premiera filmu „Nić”, w którym grała jedną z głównych ról. Bardzo, bardzo chciałam się z nią spotkać, a jak Monika czegoś bardzo chce to najczęściej znajduje sposób by spełnić marzenie. Tak też było i w tym przypadku. W kinie „Bałtyk” Claudia Cardinale odsłoniła tablicę pamiątkową, a tym samym otworzyła salę im. Zygmunta Kałużyńskiego [cenionego krytyka filmowego, publicysty, dziennikarza, popularyzatora historii kina]. W czerwonym płaszczu, zaopatrzona w bukiet czerwonych tulipanów pojawiłam się na tym wydarzeniu również ja. Wręczając kwiaty mogłam powiedzieć Claudii, że razem z mamą jesteśmy jej ogromnymi fankami, że widziałyśmy każdy z jej filmów po kilka razy, że te kwiaty były również od niej i że jestem bardzo szczęśliwa, że to spotkanie bardzo wiele dla mnie znaczy.
Następnego dnia wracając tramwajem z pracy do domu zadzwoniła do mnie Włoszka, moja koleżanka Silvia ze Stowarzyszenia pytając, czy jako osoba znająca język i kochająca włoskie kino nie chciałabym porozmawiać z Claudią Cardinale. A dokładniej przeprowadzić dla Gazzetta Italia wywiad. W jednej w łódzkich willi, w kawiarni aktorka miała świętować swoje urodziny, podczas których miałyśmy się ponownie spotkać. Odpowiedziałam „no pewnie!!!, a kiedy?”. Usłyszałam „za trzy godziny”. Za trzy godziny!!! Wymyślić pytania, trochę się ogarnąć i dojechać na drugi koniec miasta. Świetnie! W głowie miałam „ce la faccio, ce la faccio” tzn. „dam radę, dam radę”. Pojechałam tam razem z Monią, moją koleżanką z pracy, z dobrym duchem i prywatnym fotografem. [Moniś dziękuję za wspaniałe zdjęcia z Claudią!]. Na urodzinach obecne były osobistości ze świata kina polskiego i kulturalnego Łodzi. Zabrakło jednak tłumacza!! Nie zastanawiając się długo zgłosiłam się na ochotnika i nieco oszołomiona po chwili tłumaczyłam całą część oficjalną, by później zasiąść przy stoliku i porozmawiać z gwiazdą, z osobą dla której tam przybyłam. Uwierzycie? Siedziałam przy stoliku z Claudią Cardinale!!!!! Piłyśmy szampana, żartowałyśmy i rozmawiałyśmy. Rozmawiałyśmy jak koleżanki, o wszystkim i o niczym, bardzo swobodnie i naturalnie. Dopiero później, jak już było po wszystkim cała zaczęłam się trząść. Chyba nawet się popłakałam ze wzruszenia. Powoli zaczynało do mnie docierać co się tak naprawdę wydarzyło, z kim rozmawiałam i jak ogromny zaszczyt mnie spotkał. Rozmawiałam z legendą światowego kina, z aktorką, którą podziwiałam, którą oglądałam przez wiele lat na ekranie. Doświadczyłam tego, że Ci najwięksi, Ci którzy osiągnęli ogromny sukces nie muszą się z nim obnosić, są skromni, normalni i inni czują się przy nich po prostu dobrze. Claudia Cardinale to niezwykle inteligentna, ciepła, życzliwa i uśmiechnięta osoba. Semplicemente incantevole! Mająca wtedy ponad 70 lat aktorka była po prostu zachwycająca. Z jej oczu bił blask, a uśmiech tak szeroki i szczery nikogo nie pozostawiał obojętnym. Rozmawiając z nią czułam jej skupienie, skoncentrowanie na rozmowie ze mną i byciu „tu i teraz”. Po raz kolejny więc zacytuję Platona 🙂 „Il bello e lo splendore del vero.- Piękno jest blaskiem prawdy”
Urodziła się w Tunezji, jej rodzice włoskiego pochodzenia, przyjechali do Afryki, z Sycylii. Przypadkowe zwycięstwo w konkursie piękności „najpiękniejsza Włoszka w Tunezji” pozwoliło jej wyjechać na festiwal filmowy w Wenecji. [Temperamentna chłopaciara. Często powtarzała, że najpiękniejsza w domu była jej siostra]. W 1958 wraz z rodziną przeprowadza się do Włoch, bez żadnych większych oczekiwań zdecydowała się uczęszczać Centro Sperimentale di Cinematografia w Rzymie. Nie czuła się tam dobrze, była rozczarowana środowiskiem filmowym, miała problem z dykcją i nie mogła pozbyć się silnego francuskiego akcentu [nie zapominajmy, że francuski był i nadal jest drugim po arabskim najczęściej używanym językiem]. Rzuciła więc kurs i postanowiła zostać nauczycielką. Później przez przypadek [a może dzięki przeznaczeniu], dzięki zdjęciu opublikowanemu otrzymuje kontrakt z firmą produkcyjną Franco Cristaldi, który w 1967 został jej mężem. Dzięki mężowi i jego wsparciu zaczyna grać małe role w ważnych filmach takich jak Insoliti ignoti (1958) Mario Monicelli, Un maledetto imbroglio (1959) Pietro Germi, I delfini (1960) Francesco Maselli. W tym okresie Claudia rodzi pozamałżeńskie dziecko [które później adoptuje Cristaldi], które ukrywa przed uniknięciem skandalu, a przede wszystkim by nie zaprzepaścić dopiero co wschodzącej kariery aktorki. Urodzony w Londynie, oficjalnie jej młodszy brat. Był to dla niej niezwykle trudny czas, o czym wspominała wielokrotnie. Claudia pokazuje, że jest silna i wytrwała, z pełnym poświęceniem i ciężką pracą angażuje się w każde z zadań. Na początku lat 60-tych osiąga największe sukcesy Rocco e i suoi fratelli (1960)i Luchino Visconti czy La ragazza con la valigia (1961) Valerio Zurlini i La ragazza di Bube (1963) Luigi Comencini. W roku 1963 zagrała równocześnie w dwóch filmach, dwóch najważniejszych z którymi jest najbardziej kojarzona jako Angelica w Gattopardo Luchino Visconti oraz w Otto e mezzo (1963) Federico Fellini.[Co ciekawe nagrywała oba filmy jednocześnie, dwa tygodnie na planie jednego, dwa tygodnie na planie drugiego. [Co dwa tygodnie zmieniała kolor włosów. Visconti widział ją jako brunetkę. Podczas gdy u Felliniego była blondynką…warto wspomnieć, ze włosy miała do pasa] Te dwa filmy otworzyły jej drzwi do międzynarodowej kariery, do Hollywood, gdzie zagrała w La pantera rosa (1963) Blake Edwards, Il circo e la sua grande avventura (1964) przy boku samego Johna Wayne’a oraz I professionisti (1966) Richard Brooks. W 1968 kolejny wielki sukces C’era una volta il west Sergio Leone, gdzie gra główną rolę kobiecą. [Celowo podaję tytuły oryginalne filmów, może ktoś się pokusi o ich odnalezienie, przetłumaczenie 😉 ] .
W latach siedemdziesiątych rozstaje się z Cristaldi i związuje uczuciowo z reżyserem Pasquale Squitieri. Jej szczęście,świeżość i nową energię widać również na kranie. Il prefetto di ferro (1977), L’arma (1978) i Corleone (1978). Po zajściu w drugą ciążę usuwa się trochę w cień, poświęcając tym razem całą uwagę rodzinie, która jest dla niej najważniejsza. Powraca w latach osiemdziesiątych jako jedna z najbardziej rozchwytywanych włoskich aktorek i to się nie zmienia…cały czas jest aktywna zawodowo [mamy 2020 rok!!]. Claudia Cardinale napisała książkę autobiograficzną „Ja Claudia, Ty Claudia”. Na festiwalu filmowym w Berlinie, w 2002 otrzymała nagrodę złotego niedźwiedzia za całokształt kariery, który zwieńczył/ukoronował kilkadziesiąt lat sukcesów w świecie kina [zagrała w 175 filmach!!!] .
Jeśli nie widzieliście jeszcze żadnego filmu z udziałem Claudii Cardinale, koniecznie nadróbcie zaległości. www.issuu.com/gazzettaitalia/docs/gi_numero_otto na trzeciej stronie przeczytacie mój wywiad z Claudią, który współtworzyłam z Silvią Rosato, dla Gazzetta Italia. Buona lettura! 🙂





