A więc gdzie jest muzyka …. Tam jestem i ja. Tegoroczna jesień obfituje w wiele wspaniałych, muzycznych wydarzeń w których mam przyjemność i możliwość uczestniczyć. I chociaż nie udało mi się zobaczyć Traviaty w teatrze San Carlo, w Neapolu, mój rodzinny Szczecin zapewnia mi wiele niezapomnianych przeżyć, pięknych emocji. W zeszłym miesiącu byłam na wspaniałym koncercie Dody z Orkiestrą Symfoniczną w filharmonii. Rok 2019 to również rok Moniuszki, z tej okazji w szczecińskiej operze na Zamku odbywa się wiele imprez, z recitalem przyjechała [po raz kolejny do mojego miasta] Aleksandra Kurzak. Chyba nie trzeba tej Pani nikomu przedstawiać, prawda? To światowej klasy i sławy polska sopranistka występująca na największych scenach naszego globu. W odwiedziny przyjechała do mnie włoska przyjaciółka, wybrałyśmy się razem na koncert, tym razem jazzowy. I za nim opiszę jeden z najbardziej znanych budynków operowych świata [mediolańska La Scala], zabiorę was w inne równie wyjątkowe dla mnie miejsce.
Zachwycający!! Budynek nowej siedziby Szczecińskiej Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza, obecnie jeden z symboli miasta. Kontrowersyjny. Wzbudzający często bardzo skrajne emocje. Jedni go podziwiają, drudzy wręcz przeciwnie. Moim zdaniem sztuka nie powinna być oczywista, powinna zmuszać do myślenia, do dyskusji i to też się udało jej twórcom. Ja już od kilku lat jestem oczarowana budynkiem i jego wnętrzami. To zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc na ziemi.
Muzyka odgrywa bardzo dużą i ważną rolę w moim życiu, towarzyszy mi każdego dnia. Uwielbiam śpiewać na cały głos i tańczyć. Chociaż moja rodzina i najbliżsi przyjaciele wiedzą, że nie mam zupełnie słuchu ani poczucia rytmu, to nie wyobrażam sobie nie śpiewać i nie tańczyć ;). Muzyka to wspomnienia. Jestem pewna, że podobnie jak ja słysząc pewne utwory uśmiechacie się przypominając sobie zdarzenia, ludzi, emocje. Muzyka to świetny terapeuta. Potrafi dodać energii, wyciszyć, poprawić humor. Muzyka to również świetny nauczyciel. Słuchając włoskich piosenek i tłumacząc ich słowa uczyłam się języka. Polecam ten efektywny i przyjemny sposób przyswajania wiedzy.
Operę lubiłam chyba zawsze. Nieustanie wzruszam się [no doba, zalewam się łzami, za każdym razem] słuchając arii ” Nessun dorma” z Turandota Puciniego… Uwielbiam właściwie każdą operę tego włoskiego kompozytora. Utwory Mozarta są niesamowite, mam ciarki jak ich słucham. Maria Callas, jej głos… Wracając do muzyki klasycznej, symfonicznej. Takiej muzyki właściwie nie słuchałam. Pomijając koncerty noworoczne z Wiednia, których oglądanie i słuchanie z dziadkami, a teraz już tylko z rodzicami jest naszą rodzinną tradycją. Dziś nie jestem już w stanie spamiętać wszystkich koncertów w filharmonii na których byłam. Częstym gościem jest tu Radzimir Dębski, który napisał nawet utwór na uroczystą inaugurację szczecińskiej Filharmonii w 2014 roku. Osobiście jestem jego ogromną fanką. Wielu znanych i cenionych muzyków, twórców, kompozytorów, orkiestr polskich i zagranicznych gościło na deskach obu scen.
Cieszę, że Szczecin doczekał się tak wyjątkowej, futurystycznej przestrzeni w której dźwięki i design stanowią idealną, wyjątkową całość. Projekt Hiszpana i Włocha został doceniony w świecie architektury zdobywając m.in. nagrodę Młodych Talentów Architektury – grudzień 2013, przyznawaną przez Krajową Radę Włoskich Planistów i Architektów Krajobrazu, Eurobuild Awards 2014: zwycięstwo w konkursie w kategorii „Architectural Design of The Year”, „Mies van der Rohe Award” 2015 Nagroda Unii Europejskiej w dziedzinie współczesnej architektury.
Głowna sala symfoniczna, złota przypomina opakowanie czekoladek Ferrero Rocher. Jej akustyka zbliżona jest do akustyki w Wiener Philharmoniker. Specjalnie zaprojektowane krzywizny na ścianach i suficie pozwalają na uzyskanie w sali jednorodnego dźwięku na bardzo wysokim poziomie. Pokryte są cienkimi płatkami „szlagmetalu”. Wykonane na zamówienie fotele zaprojektowano tak, aby pochłaniały jak największą ilość dźwięku, a numery zostały wyszyte złotą nicią. Druga sala nazywana „Księżycową” została przeznaczona na potrzeby koncertów kameralnych i wydarzenia edukacyjne. Nazywana ze względu na wysokie parametry „akustyczną perełką”. Kafle podłogowe na całym holu, schodach, korytarzach zostały zaprojektowane i wykonane na Majorce. Ważnym elementem holu są spiralne schody, do którego odwołuje się do nowe logo Filharmonii.
Budynek jest iluminowany zależnie od odbywających się koncertów i innych okazji: blada biel [gdy nie odbywają się wydarzenia artystyczne], intensywna biel [podczas wydarzeń artystycznych], kolory biały i czerwony [podczas świąt patriotycznych], kolory związane ze strategią miasta [Szczecin Floating Garden], a więc biało-niebiesko-zielone.
Bardzo serdecznie was wszystkich zapraszam do Szczecina. We wnętrzu budynku filharmonii znajduje się kawiarnia. Kto wie może spotkamy się w niej na kawę i porozmawiamy o designie, o Włoszech 😉


