Ten post, artykuł [dzisiaj w obliczu strasznego wirusa z jakim mierzy się cała Europa, z jakim mierzy się cały świat, z jakim mierzymy się my i moja ukochana Italia] będzie miał trochę inny charakter niż zazwyczaj. We Włoszech mam przyjaciół, we Włoszech mieszkają moi włoscy dziadkowie, o których martwię się tak samo jak o moją rodzinę i moich przyjaciół tu w Polsce. W maju miałam lecieć do Włoch, nie myślę, nie zastanawiam się czy będzie to możliwe czy nie. Nie ma sensu… Dzisiaj skupiam się na tym co tu i teraz, na tym co ważne. Na pomocy najbliższym i tym potrzebującym, zachowując jednocześnie spokój, zdrowy rozsądek i maksymalne zasady bezpieczeństwa i higieny.

Mamy internet, dzięki niemu możemy być blisko z tymi, których kochamy, a którzy fizycznie są czasem bardzo daleko. Dzięki internetowi możemy obserwować co dzieje się na całym świecie. Wzruszają mnie nagrania Włochów śpiewających wspólnie na balkonach „dziś jeszcze musimy być osobno, by jutro uściskać się jeszcze mocniej”. Natrafiłam też na filmik policjantów, którzy z radiowozów puszczali włoski hymn. Co jakiś czas włączam sobie strony z kamerami na żywo dzięki którym mogę obserwować najpiękniejsze, najważniejsze, najbardziej znane miejsca w Italii. Place są zupełnie puste, nawet woda w kanałach weneckich zmieniła kolor. Napisać, że to niecodzienny widok, to mało. Dla mnie to widok wstrząsający. I ta cisza…. Żeby zobaczyć plac św. Marka będąc w Wenecji bez tłumu ludzi, wstawałam o 4-5 rano i wybierałam się na poranny spacer. Jestem pewna, że już więcej tak nie zrobię. Ten gwar, te krzyki i śpiewy, i dźwięk filiżanki kawy stawianej na talerzyku w barze…Un caffe, per favore

Zamknijcie oczy. Gdybyście mogli za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przenieść się dzisiaj do Italii, gdzie byście pojechali, co byście zjedli, co zrobili? Ja na pewno odwiedziłabym swoich bliskich, wyściskałabym ich z całych sił i wycałowała, i z nimi świętowała popijąc bollicine. Co bym zjadła? Zielone pesto z Ligurii, z bazylii i orzeszków pini. Mediolańskie risotto giallo, z szafranem. A na deser lody orzechowe i tiramisu 😊Odwiedziłabym Wenecję, tam spritz nad kanałem i rejs gondolą. W Mediolanie opera w La Scala i spacer po dachu Duomo. W Turynie Muzeum Kinematografii i kawiarnię Caffe’ Baratti&Milano. We Florencji, wspięłabym się na Piazzale Micheangelo. Do Sieny wybrałabym się na Palio. W Puglii odpoczęłabym chwilę pod drzewami oliwnymi, a na koniec skoczyłabym na limoncello do Sorrento.

Mój dobry znajomy o imieniu rzymskiego imperatora zacytował mi kiedyś słowa poety Jean Paul’a „Il ricordo è l’unico paradiso dal quale non possiamo venir cacciati” – wspomnienie jest jedynym rajem z którego nie można nas wygnać. Kiedyś się z nim zgadzałam. I chociaż dzisiaj często wspominam moje włoskie podróże. Głównie wspomnienia, które noszę w sercu opisuje na blogu. I chociaż marzę o kolejnej włoskiej wyprawie, na którą pojadę jak tylko to będzie możliwe. To żyję tu i teraz. I chociaż nasza rzeczywistość tak drastycznie się zmieniła, wielu ludziom tak trudno się jest w niej odnaleźć fizycznie, psychicznie i ekonomicznie to w tak ekstremalnej sytuacji jest bardzo dużo dobra wokół mnie. Z każdej strony pomimo tak wielu przecież trudności jestem otoczona dobrem. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, wolontariusze ryzykujący zdrowie ale również i życie. Wszyscy, którzy dzielą się jedzeniem, dobrym słowem. Wszyscy, którzy pracują, by reszta mogła być bezpieczna w domu. Grazie! Rozmawiałam przez telefon w zeszłym tygodniu z pewną kobietą, której na oczy nie widziałam. Rozmawiałyśmy prawie dwie godziny, poruszając tak wiele interesujących i inspirujących tematów. Na samą myśl o tej rozmowie się uśmiecham i nie mogę doczekać się spotkania. Razem z sąsiadami rozwiesiliśmy na klatkach plakaty, gdyby ktoś potrzebował jakiejkolwiek pomocy żeby się do nas zwrócił. Serce się raduje, że tak wielu z nas ma ludzkie odruchy. Napisała też do mnie dziewczyna, która studiuje italianistykę mówiąc że czytając mojego bloga ma wrażenie, że jest we Włoszech, że na chwilę zapomina o problemach. Grazie! Dziś na klamce od mieszkania znalazłam torebkę, a w niej znalazłam pyszne rogaliki. Tyle dobra jest wokół, wystarczy się rozejrzeć! Grazie! Jestem wdzięczna i pełna nadziei.

Poniżej słowa i link do piosenki „Meraviglioso” Domenico Modugno. Doceńmy co mamy 😉

È vero. Credetemi è accaduto – To prawda. Uwierzcie mi to się stało.

Di notte su di un ponte. Guardando l’acqua scura – Nocą na moście. Wpatrując się w ciemną wodę.

Con la dannata voglia.  Di fare un tuffo giù. – Z ogromną ochotą, żeby skoczyć.

D’un tratto. Qualcuno alle mie spalle. – Nagle. Ktoś za moimi plecami.

Forse un angelo vestito da passante – Może anioł przebrany za przechodnia.

Mi portò via dicendomi così – Zabiera mnie mówiąc mi tak

Meraviglioso ma come non ti accorgi – Cudownie ale jak możesz nie zauważyć

Di quanto il mondo sia meraviglioso – jak cudowny jest świat

Meraviglioso – Cudowny

Perfino il tuo dolore potrà guarire poi – nawet Twój ból zostanie później uleczony

Meraviglioso – Cudowny

Ma guarda intorno a te – Rozejrzyj się wokół siebie

Che doni ti hanno fatto – Jakie dary otrzymałeś

Ti hanno inventato il mare – Dla Ciebie wymyślono morze

Tu dici non ho niente – Mówisz, nie mam nic

Ti sembra niente il sole? La vita?  L’amore? – Wydaje Ci się niczym słońce? Życie? Miłość?

Meraviglioso – Cudowne

Il bene di una donna he ama solo te – Dobroć kobiety, która kocha tylko Ciebie

Meraviglioso – Cudowne

La luce di un mattino – Światło poranka

L’abbraccio di un amico – Uścisk przyjaciela

Il viso di un bambino – Twarz dziecka

Meraviglioso -Cudowne, cudowne….

https://www.youtube.com/watch?v=9qw3nCvFZK0 …

Bo świat jest cudowny 😉

Galeria

Meraviglioso – dobro wokół nas
Meraviglioso – dobro wokół nas
Meraviglioso – dobro wokół nas
Meraviglioso – dobro wokół nas
Meraviglioso – dobro wokół nas
Meraviglioso – dobro wokół nas
Meraviglioso – dobro wokół nas
Meraviglioso – dobro wokół nas
Meraviglioso – dobro wokół nas
Meraviglioso – dobro wokół nas
Meraviglioso – dobro wokół nas
Meraviglioso – dobro wokół nas

O mnie

Włochy nigdy nie były jedynie kierunkiem podróży, lecz rzeczywistością i mentalnością, które naturalnie wpisały się w moje życie prywatne i zawodowe. Od lat wspieram polskie i włoskie firmy w obszarze komunikacji językowej, organizacyjnej i międzykulturowej, działając na rzecz rozwoju biznesu oraz trwałej współpracy pomiędzy Polską a Włochami. Jestem założycielką projektu społeczno-edukacyjnego Mente Italiana, promującego szeroko pojętą kulturę włoską w Polsce oraz budującego przestrzeń dialogu między językiem, mentalnością i biznesem

Monika

Kategorie

Social media