Dawno, dawno temu za górami za lasami…  Nie mam pojęcia dlaczego tak późno o niej piszę. Jest to jedne z pierwszych włoskich miejsc, zaraz po Mediolanie, w którym mieszkałam przez dłuższy czas. Jest to miejsce, które nazywam domem. Piza.

Był 2006 rok, czas w którym postanowiłam wyjechać na wymianę studencką do Włoch. Był to dosyć szalony pomysł. Słabo mówiłam wtedy po włosku, nikt z moich znajomych nie miał podobnych planów. Wiedziałam jednak, czułam, że muszę pojechać. Mogłam wybierać z kilku włoskich uniwersytetów z którymi mój Wydział miał podpisane umowy o współpracy: Siena, Bari, Palermo i chyba Katania. Zdecydowałam się na Sienę, serce Toskanii. W Toskanii mówi się „najczystszym” włoskim. We Florencji urodził się Dante Alighieri [ten od Boskiej komedii-dla przypomnienia dla tych którzy nie uważali na lekcjach polskiego ;)], uznawany za ojca języka włoskiego. Moim planem podstawowym było nauczenie się języka. No i cóż spędzić siedem miesięcy pod słońcem Toskanii, bajka! Tyle filmów, zdjęć, książek! Siena!!

Wybór zapadł na odległość. Zaczęłam się zastanawiać, brać pod uwagę to, że o Sienie nie wiem praktycznie nic, że może mi się po prostu tam nie spodobać. Internet, chociaż dzisiaj trudno sobie wyobrazić nie był tak powszechny i dostępny. Znalezienie interesujących informacji wymagało więc więcej wysiłku. Postanowiłam pójść o krok dalej. Nie czytać, nie słuchać innych i sama sprawdzić teren. We wspomnianym roku 2006 wyjechałam na wakacje jako opiekunka, tzw.au pair. Pouczyć się trochę języka, podróżować i przede wszystkim zobaczyć swoją potencjalną uczelnię. Jak zaplanowałam tak zrobiłam, po sesji letniej, poleciałam do Pizy. Kilka tygodni wcześniej w internecie znalazłam „swoją” rodzinę z którą miałam spędzić wakacje. Nie sądziłam…..

A więc znalazłam się w mieście słynącym na całym świecie z Krzywej Wieży. Piza to jednak, a może przede wszystkim miasto, które ma dużo więcej do zaoferowania.

Zwróciliście kiedyś uwagę na flagę Italii? Znajduje się na niej „herb” składający się z czterech części. Każda z nich oznacza najpotężniejsze republiki morskie w basenie Morza Śródziemnego, włoskie republiki minionych epok. Wenecja, Genua, Amalfi i Piza. Piza znajdowała się zresztą nad morzem, w wyniku procesów sedymentacyjnych i innych [nie wchodząc w szczegóły], „oddaliła” się ona od niego o ponad 10 km. Oczywiście proces ten trwał bardzo długo. O tym jak wielką potęgą morską była Piza świadczy odkrycie z 1998. Odkryto „morskie Pompeje”. U dawnych wybrzeży Pizy wykopano świetnie zakonserwowane wraki 30 rzymskich statków. Drewniane kadłuby, liny, kosze i inne łatwo psujące się materiały zachowały się dzięki szczególnym warunkom geoklimatycznym. Znaleziska te to fascynująca historia o codziennym życiu na pokładzie statków, o życiu żeglarzy, nawigacji, wyznaczaniu tras i zdobyczy ówczesnej cywilizacji. Archeologiczne wykopaliska oprócz 30 statków zwróciły resztki prawdziwej stoczni z czasów rzymskich, nawet w tym przypadku w idealnym stanie, co pozwala nam dowiedzieć się, jak budowano statki w czasach rzymskich. Wszystkie odkryte obiekty są sprzed 2000 lat!!! Podczas wykopalisk archeologicznych nie zabrakło makabrycznego i według mnie równie pięknego odkrycia: pod stertą amfor leżał szkielet żeglarza [najwyraźniej umarł na statku], wciąż przytulającego swojego psa. Aby zachować to olbrzymie dziedzictwo, które po raz pierwszy ukazało się archeologom, Piza musiała sprostać ogromnemu wyzwaniu, znaleźć rozwiązanie dla renowacji mokrego drewna. Statki wydawały się w rzeczywistości nienaruszone, ale drewno po dwóch tysiącach lat zanurzenia w mokrej glinie stało się niezwykle kruchym materiałem pod względem konsystencji. Naukowcy z Pizy rozpoczęli w ten sposób badania, które trwały 8 lat, aby znaleźć idealne rozwiązanie, dzięki czemu Piza jest najbardziej autorytatywnym centrum odnowy starożytnego drewna na świecie.

Jaki jest najsłynniejszy włoski zabytek? Kojarzymy gondole, colloseum i oczywiście krzywą wieżę. Wieża znajduje się na Placu Cudów, na Piazza dei Miracoli. Spędziłam w tym miejscu kilkadziesiąt godzin grając w piłkę nożną na trawniku. Tak, tak… w piłkę nożną!! I to z piłką nożną bardzo długo kojarzył mi się przede wszystkim ten plac. Jest to miejsce naprawdę wyjątkowe.

Plac zaczął nabierać kształtu w 1064 r., kiedy zaczęto budowę katedry pod wezwaniem Santa Maria Assunta. Kilka lat później rozpoczęto rozbudowę murów (początkowo nie włączono kościoła) i budowę baptysterium (1152). Dopiero około 20 lat później rozpoczęły się prace nad Dzwonnicą, a w 1277 r. nad Campo Santo. Pod koniec XIX wieku architekt Alessandro la Gherardesca przeorganizował plac nadając mu obecną strukturę. Katedra jest symbolem pizańskiej sztuki romańskiej, zaprojektowana ona została przez architekta Buscheto widać tutaj wpływy stylów i kultur wschodnich; przede wszystkim bizantyjskich i islamskich będących świadectwem bogactwa i ważności Morskiej Republiki Pizy danej epoki [XI-XV]. Pizańscy marynarze podczas swoich wypraw na Bliski Wschód oraz do Afryki Północnej widzieli rzeczy tak piękne, że nie mogli pozostać na nie obojętnymi. Wewnątrz katedry, jeśli przyjedziecie do Pizy, zwróćcie uwagę, znajdują się kolumny typowe dla meczetów.

Prace nad realizacją Babtysterium, największego w całych Włoszech rozpoczęły się w 1152 roku, nadzorowane one były przez architekta Diotislavi. Budowla umiejscowiona została przed Katedrą, a sam budynek został całkowicie przebudowany przez Nicola Pisano, syna Giovanniego. Obaj panowie zmodyfikowali styl gotycki, dodali loggie oraz półkolistą kopułę. Na samym środku Babtysterium znajduje się chrzcielnica, dzieło Guido Bigarelli da Arogno. Ambona została stworzona przez wspomnianego już Nicola Pisano, opowiada sceny z życia Chrystusa podczas gdy kolumny przedstawiają alegorie cnót. Bardzo wyraźnie jest tu zaznaczony styl klasyczny, a sam Nicola Pisano został uznany za prekursora renesansu.

Początek prac nad dzwonnicą czyli naszą krzywą wieżą przypada na rok 1173.  Nachylenie, będące powodem jej światowej sławy jest spowodowane jest terenem na którym ona powstała. Teren ten nie jest prostopadły i ulega ciągłym zaburzeniom. Sama wieża powstawała etapami, z dużymi przerwami, które nie były bez znaczenia. W 1275 roku wieżę powiększono o kolejne 3 piętra, natomiast dzwonnicę [z 7 dzwonami] dodano około 1350 roku. Wieża o wysokości 55 metrów, ma nachylenie 5 ° w kierunku południowym [aktualnie po prowadzonych na początku XX pracach i zamknięciu wieży dla zwiedzających chyba trochę mniej]. Aby wejść na jej szczyt musimy pokonać 294 stopnie. Może przy kolejnej wizycie sprawdzę czy ilość się zgadza. Krzywa Wieża została uznana za jeden z 7 cudów świata, a cały plac Piazza dei Miracoli wpisany na światową listę dziedzictwa UNESCO.

Co jeszcze warto robić w Pizie? Przespacerować się wzdłuż rzeki Arno o zachodzie słońca, podziwiając piękne kamienice, m.in. Palazzo dei Medici, il Palazzo Toscanelli oraz Chiesa di San Matteo in Soarta. Przy Corso Italia znajduje się mnóstwo sklepów, ja jednak wolę „przedłużenie” tej ulicy po drugiej stronie Arno przechodząc przez most Ponte di Mezzo mamy ulicę Borgo Stretto. To tu pod arkadami znajdują się najstarsze i najbardziej urokliwe kawiarenki a w nich lokalne słodkości i pyszna kawa. Piza to miasto Galileusza, bodajże najsłynniejszego mieszkańca miasta. Włoski astronom, astrolog, matematyk, fizyk i filozof, prekursor nowożytnej fizyki. Wszędzie, gdzie uczony się pojawiał, głosił, że teoria Kopernika jest prawdziwa, co wielu ludzi oburzało. Również kościół z którym Galileusz się procesował. W jego domu dzisiaj znajduje się muzeum oraz biblioteka a jego imieniem nazwano pizańskie lotnisko.

Kilka tygodni wcześniej znalazłam „swoją” rodzinę z którą miałam spędzić wakacje. Nie sądziłam….. Nie sądziłam, że rodzina ta stanie się moją rodziną. Mija już kilkanaście lat od kiedy się poznaliśmy. Mój mały Lorenzo, jest teraz pełnoletnim, przystojnym mężczyzną, świetnie zapowiadającym się koszykarzem. Jego dziadkowie są jedynymi żyjącymi dla mnie dziadkami. Nonno Nanni uczył mnie włoskiego, poprawiał kiedy myliłam akcenty, słuchaliśmy razem opery i rozmawialiśmy o historii, również Polski. Nonna Franca… babcię poznałam dokładnie pół roku, po śmierci mojej najukochańszej babci. Nauczyłam się dzięki niej „kilku” kulinarnych sztuczek… nauczyła mnie zresztą dużo, dużo więcej… W wieku 80 lat wciąż maluje usta i paznokcie na czerwono, w jej oczach wciąż jest miłość, siła i radość życia. No i moja Simona. Początkowo jedynie mama chłopczyka, którym miałam się opiekować. Dzisiaj moja przyjaciółka, starsza siostra. Mama nie, bo mamę ma się tylko jedną. Poza tym mamy o pewnych sprawach wiedzieć nie powinny 🙂 . Przyjechała całkiem niedawno do mnie w odwiedziny. Dostałam od niej wyjątkowy prezent, chyba najbardziej wzruszający prezent jaki mogłam dostać. Otrzymałam pierścionek po jej babci, po kobiecie, Włoszce, która urodziła się ponad 120 lat temu!!! Którą podobno z charakteru trochę przypominam 😉 Chciałam ten pierścionek schować i zakładać jedynie na specjalne okazje. Nie ściągam go jednak z palca, bo życie to specjalna okazja i trzeba je celebrować. Doceniać drobiazgi, drobne gesty. Te drobiazgi, te gesty sprawiają, że życie mimo trudności jest wyjątkowe.

Piza… Miasto bardziej niezwykłe niż można by przypuszczać. Wybierzcie się koniecznie, na Piazza dei Miracoli. Może i w waszym życiu zadzieją się cuda!

Galeria

Historia pewnego pierścionka… Pisa
Historia pewnego pierścionka… Pisa
Historia pewnego pierścionka… Pisa

O mnie

Włochy nigdy nie były jedynie kierunkiem podróży, lecz rzeczywistością i mentalnością, które naturalnie wpisały się w moje życie prywatne i zawodowe. Od lat wspieram polskie i włoskie firmy w obszarze komunikacji językowej, organizacyjnej i międzykulturowej, działając na rzecz rozwoju biznesu oraz trwałej współpracy pomiędzy Polską a Włochami. Jestem założycielką projektu społeczno-edukacyjnego Mente Italiana, promującego szeroko pojętą kulturę włoską w Polsce oraz budującego przestrzeń dialogu między językiem, mentalnością i biznesem

Monika

Kategorie

Social media