Jedyny wywiad w Polsce z Mistrzem Świata Pizzy Klasycznej!

Co roku w sercu Neapolu odbywa się najważniejszy konkurs dla pizzaioli z całego świata – Trofeo Caputo – Campionato Mondiale del Pizzaiuolo. To wydarzenie, które dla Włochów ma niemal rangę narodowego święta, przyciąga setki mistrzów z każdego kontynentu. Walczą nie tylko o tytuł, ale o uznanie w świecie, gdzie pizza to więcej niż jedzenie – to kultura, tożsamość i pasja.

W 2025 roku najwyższe miejsce na podium przypadło Simone Zullo, pochodzącemu z małej miejscowości San Michele w regionie Kampania. Dla tych, którzy znają jego historię, to nie tylko triumf kulinarny, ale i ludzki – opowieść o wytrwałości, miłości do rodziny, wierze w marzenia i nieustępliwości wobec przeciwności losu.

Po latach walki i wyrzeczeń Simone wraz ze swoim bratem Alessiem stworzył wyjątkowe miejsce na kulinarnej mapie Australii – restaurację Fratelli Pulcinella w Sydney. Trzypiętrowy lokal z ogrodem, który dziś przyciąga zarówno włoskich emigrantów, jak i mieszkańców całego miasta, stał się symbolem rodzinnej siły i smaku zakorzenionego w wartościach.

Dwa lata temu miałam przyjemność skosztować jego pizzy podczas Festiwalu Filmowego w Wenecji. Była wyborna. Czuło się w niej coś więcej niż smak: czułość, szczerość, duszę. Od tamtej pory Simone spotyka największe światowe sławy, zdobywa tytuły i zachwyca tłumy, ale pozostał sobą – ciepłym, otwartym, serdecznym chłopakiem z sercem większym niż piec, w którym wypieka swoje kompozycje.

Dziś, specjalnie dla polskich czytelników, udziela Mente Italiana jedynego w Polsce wywiadu. Opowiada o swojej drodze, zwycięskiej pizzy i sekretach smaku, który porusza serca.

Monika Malinowska: Simone, wygrałeś najbardziej prestiżowy konkurs dla pizzaioli na świecie. Jakie emocje towarzyszyły Ci w chwili ogłoszenia wyników ? Czy to było spełnienie marzenia?

Simone Zullo: Szczerze mówiąc, po tylu staraniach i latach ciężkich poświęceń, zwycięstwo wydawało się niemal niemożliwe. To najważniejsze mistrzostwa na świecie, z udziałem ponad 100 krajów i najlepszych mistrzów pizzy z całej planety. Gdy usłyszałem swoje imię, popłakałem się. Bardzo. To był moment głębokiego wyzwolenia – dowód dla samego siebie, że mimo wszystkich porażek, rozczarowań, zamkniętych drzwi i niesprawiedliwości – udało się. Ale nie udało się tylko mnie: zrobiłem to dla mojej rodziny i dla ludzi, którzy mnie kochają, są przy mnie. 

MM: Twoja pizza ma duszę – to się czuje. Pamiętam, jak dwa lata temu w Wenecji, podczas Festiwalu Filmowego, miałam przyjemność jej spróbować. Była niezwykła! Co według Ciebie naprawdę czuje się w Twojej pizzy? Co ją czyni niezapomnianą?

SZ: Pizza jest subiektywna. Musi taka być. Opowiada o tym, kim jesteś, skąd pochodzisz, co przeżyłeś. Każde ciasto, każdy składnik mówi o historii pizzaiolo, o jego ziemi, o kulturze, którą nosi w sobie. Moja pizza to nie tylko danie – to kawałek mnie. Jest w niej moje dzieciństwo, moje korzenie, Park Matese, rodzinne wartości, emocje, które przeżyłem. To żywa sztuka, która pachnie tożsamością i prawdą.

MM: Twoja historia jest niesamowita – od spania na ulicy do posiadania pizzerii z duszą w Sydney. Czy uważasz, że trudne doświadczenia pomogły Ci lepiej zrozumieć „smak życia” – i przekształcić go w smak pizzy?

SZ: Zdecydowanie tak. Noce na ulicy, głód, upokorzenia – to wszystko uświadomiło mi, jak bardzo jesteśmy uprzywilejowani. To nie kwestia inteligencji czy talentu – często to po prostu kwestia urodzenia się w odpowiednim miejscu i czasie. Ale te doświadczenia obudziły we mnie siłę, która nigdy nie gaśnie. Im bardziej życie mnie przygniatało, tym bardziej wierzyłem, że dam radę. Zmagałem się z bullyingiem, dysleksją, dysgrafią, a nawet bulimią. I wszystko to zamieniłem w twórczą energię. W mojej pizzy jest odporność, walka, odrodzenie.

MM: Opowiedz nam więcej o pizzy, dzięki której zdobyłeś tytuł Mistrza Świata. Co się na niej znajdowało? I jak wpadłeś na pomysł, by użyć tak nietypowego składnika jak… kalafior? To warzywo rzadko spotykane na pizzy – a Tobie udało się uczynić z niego coś wyjątkowego.

SZ: Pizza, która przyniosła mi zwycięstwo, to pizza sezonowa, stworzona, by opowiedzieć o moim regionie: Parku Matese. Użyłem ciasta które dojrzewało przez 24-godziny, fior di latte z Gór Matese, żółtych pomidorków daktylowych uprawianych przez mojego brata w jego firmie Goccia Verde, kwiatów cukinii z tej samej uprawy, lokalnej stracciaty, listka bazylii i mojej oliwy z oliwek extra vergine z odmiany tonda del Matese, bogatej w skwalen, o właściwościach przeciwnowotworowych, [badanej również przez Uniwersytet Federico II].

Kalafior? To niedoceniany składnik. Ale z miłością uczyniłem z niego bohatera. To był mój sposób, by powiedzieć, że nawet to, co uważane za „bezwartościowe”, może stać się niezwykłe, jeśli potraktuje się to z szacunkiem.

MM: Praca pizzaiolo to nie tylko talent, ale też precyzja i cierpliwość. Jak wygląda Twój proces twórczy? Masz jakieś rytuały, zanim jeszcze dotkniesz ciasta?

SZ:  Praca pizzaiolo to jedno z najbardziej wymagających zajęć. Pracujemy pod presją, w intensywnym tempie, godzinami przed piecem osiągającym 480 stopni. Mąka przykleja się do potu, gorąco wysysa z ciebie siły, a ty musisz zachować kontrolę i spokój. Dziś brakuje też szacunku ze strony klientów: wystarczy 10 minut opóźnienia i ludzie już Cię obrażają, nie wiedząc, co za tym wszystkim stoi. My zawsze musimy się uśmiechać, nawet jeśli w środku cierpimy. A śmiać się z bólem w środku – to jedno z najtrudniejszych wyzwań.

Dlatego dla mnie ludzie pracujący w gastronomii to bohaterowie. To nie tylko techniczne rytuały – to siła psychiczna, którą codziennie zabierasz ze sobą za ladę. Moja kreatywność rodzi się z poświęcenia.

MM: Fratelli Pulcinella to dziś coś więcej niż lokal. To oaza emocji, rodzinnych wartości i włoskiej duszy na australijskiej ziemi. Jaką filozofię chcieliście przekazać Ty i Twój brat przez to miejsce?

SZ: Fratelli Pulcinella powstało z naszego marzenia i naszej historii. To miejsce pełne życia, pełne cytatów, które dodają otuchy, które przypominają, jak piękne jest życie. Cytaty takie jak: „Wszystko jest możliwe, jeśli w to wierzysz”, „Nigdy się nie poddawaj”. Chcieliśmy stworzyć miejsce, które przekazuje siłę i piękno. Nawet nazwy pizz opowiadają o naszej drodze. To coś więcej niż pizzeria – to przesłanie.

MM: Masz swoją ulubioną pizzę – taką, która najbardziej Cię reprezentuje? A może taką, którą stworzyłeś w szczególnym momencie życia?

SZ: Tak, nazywa się Amore Tossico („Toksyczna Miłość”). To pizza, która najbardziej mnie reprezentuje. Stworzyłem ją po bardzo intensywnym, ale bolesnym związku. Ona była niepewna, zaborcza, raniła mnie… ale ja byłem zakochany i chciałem ją ocalić. Potem zrozumiałem, że ludzi można uratować tylko wtedy, gdy sami chcą być uratowani. Tak powstała ta pizza z podwójną warstwą: przepyszna, ale bardzo ciężka. Jak ona. Zjadasz ją całą, bo nie możesz się oprzeć – ale potem cierpisz. To pizza, która opowiada o słodko-gorzkim smaku chorej miłości, ale też o świadomości, która przychodzi później.

MM: I na koniec: co powiedziałbyś chłopakowi lub dziewczynie, którzy marzą o pracy w kuchni, ale zaczynają od zera, może – tak jak Ty – śpiąc na ulicy? Jak nie stracić wiary w smak życia?

SZ: Powiedziałbym: ryzykuj. Skacz. Nawet jeśli się boisz. Podążaj za tym światłem, które masz w środku, nawet gdy jest słabe, nawet gdy myślisz, że już zgasło. Goń je. Bo pewnego dnia to światło stanie się twoim słońcem, twoim schronieniem. Nie słuchaj tych, którzy mówią, że ci się nie uda. Bądź szalony. Bądź uparty. I pamiętaj: ból czyni cię głębszym, ale to nadzieja czyni cię niezwyciężonym.

MM: Dziękuję bardzo Simone za rozmowę. Życzę Tobie spokoju i szczęścia w życiu prywatnym i zawodowym!

Galeria

Król pizzy klasycznej – Simone Zullo
Król pizzy klasycznej – Simone Zullo
Król pizzy klasycznej – Simone Zullo
Król pizzy klasycznej – Simone Zullo

O mnie

Włochy nigdy nie były jedynie kierunkiem podróży, lecz rzeczywistością i mentalnością, które naturalnie wpisały się w moje życie prywatne i zawodowe. Od lat wspieram polskie i włoskie firmy w obszarze komunikacji językowej, organizacyjnej i międzykulturowej, działając na rzecz rozwoju biznesu oraz trwałej współpracy pomiędzy Polską a Włochami. Jestem założycielką projektu społeczno-edukacyjnego Mente Italiana, promującego szeroko pojętą kulturę włoską w Polsce oraz budującego przestrzeń dialogu między językiem, mentalnością i biznesem

Monika

Kategorie

Social media