Pomimo, że nie jestem ich miłośniczką nic tak nie rozgrzeje jesienią czy zimą jak talerz gorącej zupy. Przyjaciele wiedzą, że nie przepadam za rosołem, nieważne z jak bardzo „szczęśliwej” (wiejskiej, beztrosko biegającej kury) był przyrządzany, może mieć nawet ręcznie robiony makaron…to zdecydowanie nie moje danie. Rosół jadam na weselach, jak jestem chora i na większych imprezach, żeby nie robić zamieszania. Domowy, pełny smaków i aromatów rosół jest niezastąpiony do przyrządzania zup-kremów i risotto. Staram się mieć więc zawsze w swojej zamrażarce kilka pojemniczków. Polecam! Można na szybko zrobić jakiś bulion czy wywar, ale gwarantuję, że smak dań nie będzie już taki sam.
Składniki
- dwa średnie brokuły
- dwie średnie cebule
- dwa ząbki czosnku
- 0,4 - 0,5 l rosołu
- 0,4 - 0,5 l wody
- sól i pieprz
- oliwa z oliwek
- orzechy włoskie
- śmietana
Przygotowanie
W garnku rozgrzewamy olej na który wrzucamy pokrojona cebulę i czosnek, gdy już będą zeszklone dodajemy różyczki brokułów. Wszystko przesmażamy jeszcze przez 2-3 minuty. Następnie dolewamy wcześniej rozmrożony rosół ( wyciągamy z zamrażarki przed wyjściem do pracy), i mniej więcej tyle samo wody. Gotujemy pod przykryciem do momentu kiedy poczujemy, że brokuły są już miękkie. Nigdy nie patrzałam na zegarek, ale na pewno nie było to więcej niż 10 minut. Czekamy chwilkę, po czym rozdrabniamy blenderem to co znajduje się w naszym garnku. Doprawiamy solą i pieprzem. Jeśli lubimy, możemy krem zabielić jogurtem naturalnym lub śmietaną. Ja tego nie robię. Od naszej wyobraźni jedynie zależy jak do będziemy podawać i jeść. Może być sam lub polany oliwą z oliwek. Mając starsze pieczywo, na szybko możemy zrobić grzanki (chleb kroimy w kostki, wrzucamy na patelnie dodając odrobinę masła i zioła ). Dla mięsożerców polecam chipsy z boczku. Ja tym razem postawiłam na kleks kwaśnej śmietany i świeżo mielony pieprz oraz prażone orzechy włoskie i słonecznik. Zmiana dodatków sprawia że nigdy nam się ten krem nie znudzi!



