Pierwszy bób, ten pierwszy pierwszy, miękki i pachnący, z delikatną skórką można jeść po prostu sam. Nic więcej nie potrzeba. Trzeba wykorzystać ten krótki czas w roku, kiedy jest on najlepszy. Spróbujcie jednak się powstrzymać i zrobić pesto z bobem wg starej receptury z okolic Neapolu. Danie nie wygląda zachęcająco muszę was ostrzec, ale jest pyszne! Zapewniam!
Składniki
- 200 gr łuskanego bobu [jeśli zatęsknimy za pesto zimą możemy użyć mrożonego
- 2 garście świeżej bazylii
- 3 łyżki stołowe orzeszków pinii
- 5 łyżek oliwy z oliwek
- 100 gr startego pecorino
Przygotowanie
Gotujemy makaron. Wskazówki jak to zrobić znajdziecie u mnie na blogu. Do tego dania polecam makarony długie. Przepis jest banalnie prosty, wszystkie składniki: bób, bazylię, pinii, oliwę i pecorino blendujemy lub rozgniatamy w moździerzu za pomocą tłuczka aż do uzyskania konsystencji kremu. Na koniec doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Odcedzamy makaron, pozostawiając na dnie garnka odrobinę wody z jego gotowania. Stawiamy ponownie na małym ogniu garnek z odcedzonym makaronem, dodajemy nasze pesto i wszystko razem mieszamy. Ozdabiamy listkami świeżej bazylii. Smacznego!
Na południu Italii mawiają. Jeśli nie zdołasz wykorzystać tego przepisu na bób, non vali una fava (nie jesteś go wart)! 😉


