Chianti to jedno z najbardziej znanych win pochodzących z Italii. To również nazwa toskańskiej krainy geograficznej, znajdującej się mniej więcej pomiędzy Sieną i Florencją. Ze względu na żyzną glebę, dziką zwierzynę w lasach, dostępną wodę i łagodny klimat tereny te zamieszkiwane były od tysiącleci. Pamiętają czasy Etrusków, którzy powoli porzucili pasterstwo i zajęli się uprawą winorośli. A także Rzymian, którzy zaczęli sadzić drzewa oliwne. Winogrona i oliwki…. Wino i oliwa z oliwek, i chleb. W Toskanii niezwykle łatwo zrozumieć jak niewiele do szczęścia potrzeba… Mniej znaczy więcej.

Winogrona i oliwki. Takie bogactwo nie mogło pozostać niezauważone. Zarówno Siena jak i Florencja chciały włączyć Chianti pod swoje panowanie. Oba miasta były jednak wyczerpane trwającymi od dziesięcioleci konfliktami by udać się na kolejną wojnę. Postanowili rozwiązać kwestię kontroli nad Chianti w zupełnie inny, pokojowy sposób, Wybierali swoich reprezentantów mających stanąć do nietypowego wyścigu. Rycerza i koguta. Dokładnie tak, rycerza i koguta. Z obu miast miał wyruszyć jeden rycerz w kierunku miasta wrogiego, a miejsce ich spotkania miało wyznaczyć oficjalną granicę prowincji. No dobrze, ale co z tym wszystkiego miał wspólnego kogut. Otóż, bardzo dużo. Pianie koguta o świcie było sygnałem do startu. Jako, że świt w obu miastach jest właściwie o tej samej porze powinni oni spotkać się mniej więcej w połowie drogi. Jednakże tak się nie stało. Sienczycy wybrali koguta białego, którego dzień przed wyścigiem dobrze nakarmiono, aby wstał radosny i głośno zapiał następnego poranka. Florentczycy natomiast wybrali koguta czarnego, którego nie karmili, aby umierał z głodu kluczowego poranka i zapiał przed świtem. Tak też się stało. Florencki rycerz wyruszył znacznie wcześniej od swojego rywala. Miejscem spotkania była dzisiejsza Castellina in Chianti gdzie podpisano traktat pokojowy pomiędzy dwoma toskańskimi krajami. Granica przebiegała zaledwie kilka kilometrów od Sieny. A czarny kogut [jeśli mieliście przyjemność degustować prawdziwe Chianti to wiecie] stał się symbolem krainy i samego wina. Oczywiście jest to tylko legenda, dla miejscowych jednak stała się częścią nich samych, ich tożsamości. Pierwsza prawdziwa wzmianka o czarnym kogucie pochodzi z końca XIV wieku, faktem jest, że był on symbolem ligi militarnej, antysieneńskiej, która jednoczyła ludy wiejskie.

Pierwsze informacje na piśmie o winie Chianti pochodzą już z XIII wieku. W 1716 wielki książę  Cosimo III de’Medici [książę Toskanii w latach 1537–1569, wielki książę Toskanii, panujący w latach 1569–1574] wydał tzw. zawiadomienie nad deklaracją granic czterech regionów Chianti, Pomino, Carmignano i Val d’Arno di Sopra, w którym ustanowił zasady i kontrole prawidłowej produkcji 4 szczególnych win regionalnych o tych samych nazwach tj. Chianti, Pomino, Carmignano i Valdarno Miało to na celu ich ochronę opierającą się przede wszystkim na geograficznych kryteriach owych ziem. Pierwowzór dzisiejszych oznaczeń DOC [denominazione originale controlata – oznaczenie pochodzenia], mających chronić i promować rozwój wszystkich wyjątkowych produktów charakterystycznych dla danego miejsca i występującego tylko tam.

Podróżować po toskańskich, krętych drogach odkrywając miasteczka krainy Chianti najlepiej samochodem. Drogi są świetnie oznakowane, nie potrzeba map czy gpsów. Idealnie! Co w przypadku, gdy jesteśmy studentami np. ze Sieny z ograniczonym budżetem ?? Bądź nikt ze współpodróżnych nie chce zostać kierowcą i zrezygnować z degustacji wina?? Pozostaje nam komunikacja miejska. Oczywiście wieczorami możemy w miejscu noclegu odpoczywać po dniu zwiedzania z lampką wina. [To jednak nie to samo niż sączenie wina słuchając jego historii]. Stanie na przystanku czekając na autobus i zadając sobie pytanie ” przyjedzie czy nie przyjedzie?” może być jednak naprawdę miłe. Po chwilowej panice rozglądamy się dookoła i ogarnia nas błogi spokój. Krajobrazy są tak sielskie i piękne, że nie można się denerwować. No nie można! Sami spójrzcie.

Uwielbiam wina pochodzące z Piemontu i Pugli, ale moje pierwsze doświadczenia z prawdziwym winem miały miejsce w Chianti [W Polsce, w 2007 sklepy z winami, restauracje posiadające sommelierów były rzadkością, wiedza o winie również nie była tak duża jak dzisiaj]. Studiując w Sienie, w większość weekendów ze znajomym zwiedzałam okolicę. W maju postanowiłam wybrać się na dni wina. Ja i moje trzy Tureckie koleżanki. Tego dnia dziewczyny po raz pierwszy piły alkohol. Po lampce wina miały tak wyśmienite humory, jak moi szczecińscy znajomi…. po dwóch butelkach. Podróżowanie z Melike, Sule i Ebru, które cały czas się uśmiechały, śpiewały i tańczyły było niesamowite. Dziewczyny często tańczyły, ale po winie to było dopiero coś! Czekając na autobus gdzieś pośród toskańskich wzgórz nauczyłam się ruchów biodrami, biustem i ramionami, które składały się na tradycyjny turecki taniec. Jak cenną umiejętność nabyłam przekonałam się na weselu Melike w Turcji dwa lata później.

W planach było zwiedzenie kilku miasteczek, zobaczyłyśmy dwa. Zrezygnowałyśmy z zobaczenia Greve in Chianti, w którym znajduje się zakon Franciszkanów. Nie dojechałyśmy do Gaiole, będącego głównym miastem targowym w okolicy, uznanym przez amerykański magazyn [dziś już nie pamiętam który] jako najbardziej idylliczne miejsce do zamieszkania w Europie. Natomiast Radda i Castellina wynagrodziły nam początkowy smutek, że coś musiałyśmy odpuścić. Pierwsze to chyba najbardziej ukwiecone miejsce, które widziałam w Toskanii. W którym jadłam najpyszniejszą lasagne w życiu i które cieszyło oczy wspaniałymi krajobrazami. Castellina in Chianti to miasto o historycznej oraz arystokratycznej przeszłości. Zostało zbudowane w XII w. na grzbiecie góry w miejscu rzymskich ruin. Castellina zawdzięcza swój XIV – XV-wieczny charakter wielu budynkom o charakterze religijnym, w tym parafialnemu kościołowi San Salvatore. Elegancka na zewnątrz , wewnątrz tajemnicza i gorąca. Pojechałyśmy tam na Pentecoste, tzn. święto wina. Niesamowita atmosfera udzielała się każdemu. Kupiłam tam dwa wina, jedno wypiłyśmy z Turczynkami pod koniec naszego Erasmusa, drugą zabrałam do Polski, miałam ja otworzyć po obronie, doczekała chyba jedynie moich urodzin 🙂

Od momentu pierwszych prawdziwych degustacji wina w Chianti minęło już kilkanaście lat. Od tego czasu rozkochałam się w czerwonych wytrawnych winach. Wino wytrawne, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem wcale nie musi być cierpkie czy gorzkie  [często wyczuwalne taniny nadają mu głębi, pozwalają podkreślić smak dań]. Podobnie jak bardzo dobre wina wcale nie muszą kosztować fortuny. Jeśli tylko będziecie mieli okazje czy to w Toskanii czy innym winnym regionie, zachęcam Was abyście się wybrali się do winnicy. [Jeśli pojedziecie na przełomie sierpnia i września kto wie może załapiecie się na winobranie]. Naprawdę warto posłuchać o procesie winifikacji, wszystkich jej etapach, które zazwyczaj kończą się degustacjami najlepszych lokalnych win [niekoniecznie tych z nazwy najbardziej znanych].  Podpytajcie się miejscowych jakie oni najchętniej wina pijają w zaciszu domowym, z jakim jedzeniem je łączą. Jest to wiedza bezcenna, której nie przekaże Wam żaden znawca wina. Spróbujcie dowiedzieć się czy są wina ze szczepów autochtonicznych [a więc takich które występują tylko tam i w żadnym innym miejscu na świecie]. Chianti Classico jest dumą regionu, Jak smakuje? Spróbujcie, a poczujecie się jak w Toskanii…

I na koniec mała ciekawostka. Po czym poznać mieszkańca regionu?? Chianti wymówi przez „h” [hianti nie kianti] 😉

Galeria

Chianti – wino, taniec i śpiew
Chianti – wino, taniec i śpiew
Chianti – wino, taniec i śpiew
Chianti – wino, taniec i śpiew

O mnie

Włochy nigdy nie były jedynie kierunkiem podróży, lecz rzeczywistością i mentalnością, które naturalnie wpisały się w moje życie prywatne i zawodowe. Od lat wspieram polskie i włoskie firmy w obszarze komunikacji językowej, organizacyjnej i międzykulturowej, działając na rzecz rozwoju biznesu oraz trwałej współpracy pomiędzy Polską a Włochami. Jestem założycielką projektu społeczno-edukacyjnego Mente Italiana, promującego szeroko pojętą kulturę włoską w Polsce oraz budującego przestrzeń dialogu między językiem, mentalnością i biznesem

Monika

Kategorie

Social media