Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią mi, że pora wrócić do Milano. Właśnie otrzymałam list od mojej włoskiej babci. Wybrałam się też na wspaniały koncert [jak się okazało później] włoskich gitarzystów występujących w Szczecinie, większość z nich mieszka w Mediolanie. O tym przepięknym mieście już pisałam i tak jak obiecałam, piszę ponownie i ponownie zapewniam, że nie po raz ostatni.

Otrzymałam kilka cennych wskazówek, sugestii, porad praktycznych odnośnie prowadzenia bloga, tak aby był bardziej przyjazny, czytelny. Jestem za nie szczerze wdzięczna. Część z nich na pewno wprowadzę w życie. Osoba ta powiedziała mi również, ze fajnie byłoby gdybym umieściła informacje praktyczne odnośnie noclegów, dojazdów, cen. Napisałam kilka artykułów bardziej praktycznych; „Planujemy podróż krok po kroku”, „Co trzeba wiedzieć jadąc [po raz pierwszy] do Włoch – włoski niezbędnik” , „Jak zamawiać kawę we Włoszech? Informacje praktyczne”. Kto wie może w przyszłości się to zmieni, na chwilę obecną nie chciałabym jednak pisać informacji, które znajdziecie na większości stron o Italii, w tradycyjnych drukowanych przewodnikach. Chciałabym abyście czytając to co piszę poczuli magię Italii, to co czuję ja będąc w tym wspaniałym kraju. Staram się pisać o miejscach, w które zabrałabym bliskie mi osobę, o miejscach, które chciałabym jej pokazać lub już pokazałam. Takie najbardziej wyjątkowe z wyjątkowych, najbardziej szczególne, najbardziej moje. Pisałam o Mediolanie widzianymi oczami dwudziestolatki, teraz „kilka” lat później, gdzie Was zabiorę? W trzy miejsca 🙂 Gotowi do drogi?

Duomo di Milano – to pierwsze, najbardziej charakterystyczne miejsce, które widzi i które zapamiętuje każdy przyjeżdżający do Mediolanu. Nie każdy turysta zagląda do środka, nie każdy spaceruje pomiędzy iglicami, a to spacer niezwykły… 3 400 posągi, 200 reliefy [płaskorzeźby, ich szczególny rodzaj], 135 iglice, 96 gargulców [„potwory” które zdobią ujścia rynien], a ponad to 55 witraży przedstawiających 3 600 osób. Ponad 11 700 metrów kwadratowych powierzchni wewnątrz i ponad 630 lat historii!! Jest to ostatni tak ogromny kościół na świecie wybudowany w stylu gotyckim. Potężny, majestatyczny i delikatny zarazem. Liczby są naprawdę imponujące, ale jeszcze bardziej wizja, cud, stworzony przez człowieka, który od wieków fascynował podróżników docierających do miasta. Niczym poezja, piękna pieśń zaklęta w kamieniu. Ten kamień to marmur, jego specyficzna odmiana, która z upływem czasu łuszczy się, związane jest to z jego składem, zupełnie innym od słynnego marmuru pochodzącego z Carrary. Krótko mówiąc, nie wchodząc w szczegóły, cały czas trzeba go konserwować, o niego dbać. Dlaczego więc wybrano go do budowy? No właśnie…w XIV wieku większość budynków w Mediolanie wznoszono z cegły, a jeśli spojrzelibyśmy na mapę Italii złóż marmurów nie ma w okolicy. Chcąc zachować tradycję budowy świątyni z marmuru sprowadzono go więc z kamieniołomów z Candoglia na granicy Lombardii i Piemontu. Bloki marmurów pokonywały barkami odległość około 100 kilometrów. Jako ciekawostka, bloki te były znaczone. Znajdował się na nich inicjały AUF „ad usum fabrice”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza do użytku przez fabrykę. W tym konkretnym to, że marmur wykorzystywany do budowy katedry był zwolniony z podatku. Do dzisiaj funkcjonuje w Mediolanie zwrot , wyrażenie „a ufo”, tzn. gratis.

Co jeszcze jest takiego tutaj wyjątkowego? Jest to jedyna katedra na świecie po której dachu można chodzić!!! Zachęcam was do tego z całego serca. Wybierzcie się tam o zachodzę słońca! Niezapomnia ne wrażenia, gwarantowane! Równie niezwykłych doznań doświadczymy wchodząc do wewnątrz, do serca kościoła…. Wchodząc do środka aż ciśnie się na usta „ cho…., jak pięknie!! Taka wielka!!”, ale nie zapominamy gdzie jesteśmy, więc po prostu otwieramy oczy szeroko ze zdumienia. Przepiękna intarsjowana posadzka, las kolumn, nieskończenie wysokich [24m!!!] i szerokich na 3 metry. Niczym sekwoje górujące nad polami Toskanii. Jest to 4 największy kościół na świecie!! Kościół budowany był i zmieniany przez kilka wieków. Wymagało to oczywiście ogromnych nakładów finansowych. Sponsorami byli sami Mediolańczycy. Kto miał pieniądze, dawał pieniądze, inni dostarczali materiały, jedzenie i wino lub pracę własnych rąk, co jest rzadkością i jest charakterystyczne dla miasta Milano. Również dzisiaj Mediolańczycy przyczyniają się do renowacji największych w Italii organów. Symbolem miasta jest również złota „madonnina”, na dachu katedry, górująca nad Mediolanem. Dzięki niej Duomo osiąga wysokość 108,5m. Błyszczy się niesamowicie, gdyż jest pokryta czystym złotem. Historia mówi, że w czasie bombardowań II wojny światowej, była zakrywana, aby nie ułatwiać wrogom identyfikacji miejsca. Uwielbiam to miejsce przede wszystkim za jego ducha, za to że jest świadectwem jak wspaniałymi ludźmi byli i są mieszkańcy, wierzącymi że to co tworzą przetrwa. Nie myślącymi tylko o sobie. Oczywiście katedra to symbol wiary, olśniewa swoją architekturą, ale przede wszystkim to synonim miłości do życia i swojego miasta.

„Piove, nevica fuori dalla Scala? Che importa. Tutta la buona compagnia è riunita in centottanta palchi del teatro”-Stendhal

„Pada deszcz, pada śnieg na zewnątrz La Scali? Kogo to interesuje. Najlepsze towarzystwo zjednoczyło się na stu osiemdziesięciu balkonach teatru” – Stendhal

Nie oddalając się za daleko od Piazza Duomo di Milano przechodząc przez Galleria Vittorio Emmanuele II docieramy na plac, piazza della Scala. Na placu znajduje się pomnik Leonardo da Vinci. Na lewo zobaczymy całkiem niepozorny budynek, powiedziałabym, nic specjalnego w porównaniu z tym co przed chwilą widzieliśmy.  Nawet jeśli nie jesteście fanami opery czy też baletu wizyta w jednym z najsłynniejszych i najstarszych teatrów na świecie gwarantuje niezapomniane przeżycia, kontakt ze sztuką na najwyższym poziomie. Budynek powstał pod koniec XVIII wieku na gruzach kościoła Santa Maria della Scala na polecenie, nie żadnego włoskiego króla czy jakiegoś tam księcia, a samej cesarzowej Austrii Marii Teresy. Zatrudniła ona architekta Giuseppe Piermarini by wykonał to jakże trudne i prestiżowe zadanie.  O miejscu krąży wiele legend, a już przekraczając jego progi możemy poczuć niezwykłą atmosferę minionych stuleci i na chwilę przenieść się w czasie. W teatralnym muzeum, które również warto odwiedzić znajduje się wiele skarbów, a każdy z nich opowiada inną, niesamowitą historię. Mi osobiście najbardziej podoba się sala związanego z teatrem i tu debiutującego Giuseppe Verdiego oraz ta z przepięknymi strojami bohaterów słynnych arcydzieł. Wyjątkowe projekty, piękne materiały. W grudniu rozpoczyna się okres bożonarodzeniowy, 8 grudnia Mediolańczycy obchodzą święto swojego patrona, św. Ambrożego. Całe miasto jest pięknie udekorowane, wszędzie świecą się tysiące, miliony lampek. W jednym z najbardziej ekskluzywnych domów towarowych przy Duomo o nazwie „La rinascente” zmienia się witryna. Witryna projektowana przez kilka miesięcy, trzymająca w tajemnicy do dnia w którym rozpoczyna się sezon operowy, najważniejsze wydarzenie kulturalne miasta. Przedstawia temat bądź postaci, bohaterów opery [dzieło sztuki dostępne dla każdego przechodnia].

Jest to jedno z moich ulubionych miejsc na ziemi, w którym spędziłam jeden z najpiękniejszych wieczorów w moim życiu. Spędziłam, go z bardzo, bardzo ważnymi dla mnie kobietami [Z mamą, babcią i przyjaciółką], co uczyniło go jeszcze bardziej wyjątkowym. Znaleźć się na „TYM”, na swoim balkonie, czekać w podekscytowaniu, przeżywać emocje i śpiew, popijać bollicine w przerwie. Spełnione marzenie! Bez względu o czym marzycie, jak bardzo to marzenie wydaje się wam nierealne czy odległe nie rezygnujcie, nigdy!. Posłuchajcie swojego serca i idźcie za marzeniem, szczęściu trochę trzeba pomóc 😉 .

Navigli – jeśli nie udajemy się wieczorem na koncert operowy, albo mamy już taki za sobą koniecznie wybierzmy się do dzielnicy zwanej Navigli. Najbardziej klimatycznej, romantycznej i charakterystycznej w mieście będącej magnesem przyciągającym artystów z najodleglejszych zakątków kontynentu. Jak znajdujący się 150 km od morza Mediolan stał się jednym z najważniejszych miast portowych Italii? W 1457 roku książę Francesco Sforza zlecił stworzenie Naviglio della Martesana. Przez zaledwie 35 lat, pomiędzy 1439 i 1475 powstało 90 kilometrów kanałów żeglugowych z 25 dopływami. Przyjazd do miasta Leonardo da Vinci bardzo dużo zmienił. Istniejący już system kanałów został udoskonalony, powstał też nowy, który umożliwił nawigację z Valtelliny do Milano, a następnie z jeziora Como do Milano. W tym celu Da Vinci stworzył system śluz, które pomogły przezwyciężyć problemy związane z różnicami wysokości powierzchni. Wyzwań Leonardo miał zresztą dużo więcej i świetnie sobie z mini poradził. Spacerując wzdłuż kanałów wspomnijcie, że to dzieło wielkiego geniusza, człowieka renesansu. Cały projekt został zakończony w 1805 roku przez Napoleona. Sen Mediolańczyków się spełnił. Morze dotarło do miasta kanałami Naviglio di Pavia oraz il Po, wody jeziora Maggiore dotarły do Milano przez Naviglio Drande oraz il Ticino, jezioro Como dotarło tutaj przez Naviglio della Martesana i rzekę Adda. O niezwyklej historii tego miejsca, przemianach zachodzących na tych terenach mogłabym jeszcze wiele napisać… po rozpadzie systemu [wiele z kanałów przed II wojną światową zostało zasypanych, większość stała się ulicami] i utracie praktycznego znaczenia, kanały poszły w zapomnienie, do mniej więcej końca lat 70-tych, kiedy to Państwo postanowiło ratować to co jeszcze pozostało. Dzisiaj to miejsce bardzo trendy, skupia tu działalności rzemieślników, galerie licznych artystów, księgarnie i antykwariaty. [w każdą ostatnią niedzielę miesiąca odbywa się tu pchli targ]. Znajdują się tu urocze kawiarenki, romantyczne restauracje, oryginalne bary i puby z muzyką na żywo. To na pewno jedno z najlepszych miejsc na l’ape lub randkę.

la storia continua…

ciąg dalszy nastąpi…

Galeria

Milano, Milano, Milano
Milano, Milano, Milano
Milano, Milano, Milano
Milano, Milano, Milano
Milano, Milano, Milano
Milano, Milano, Milano
Milano, Milano, Milano

O mnie

Włochy nigdy nie były jedynie kierunkiem podróży, lecz rzeczywistością i mentalnością, które naturalnie wpisały się w moje życie prywatne i zawodowe. Od lat wspieram polskie i włoskie firmy w obszarze komunikacji językowej, organizacyjnej i międzykulturowej, działając na rzecz rozwoju biznesu oraz trwałej współpracy pomiędzy Polską a Włochami. Jestem założycielką projektu społeczno-edukacyjnego Mente Italiana, promującego szeroko pojętą kulturę włoską w Polsce oraz budującego przestrzeń dialogu między językiem, mentalnością i biznesem

Monika

Kategorie

Social media