Po raz pierwszy odwiedziłam Puglię bardzo dawno temu, w 2011 roku. W sierpniu, i to był błąd. Było tak gorąco, że całe dnie spędzałam w klimatyzowanym mieszkaniu mojej koleżanki, a „normalne” życie zaczynało się dopiero ok.19-20. Dopiero po tej godzinie wychodziliśmy z domu. Poza samym Bari w którym się zatrzymałam niewiele zwiedziłam, a przynajmniej nie tyle ile zaplanowałam. Nie pojechałam do Alberobello. Byłam bardzo niepocieszona. Wróciłam tu jednak w 2018 i oczywistym było, że odwiedzę miejsca, które tak bardzo chciałam kiedyś zobaczyć.

Valle d’Itria bardziej znana jako Valle dei Trulli to kraina geograficzna znajdująca się u styku trzech pulijskich prowincji: Brindisi, Taranto i Bari. Nachodzi na południową część płaskowyżu Murge. Trulli, wyjątkowe na skalę światową białe domki ze spiczastymi dachami, na zdjęciach wyglądają niczym domki krasnoludków. Pochodzenie ich jest do dzisiaj niewyjaśnione. Trulli są tak zaprojektowane, że zimą dają ciepło, a latem chłód. Konstrukcja idealna w klimacie śródziemnomorskim, zadziwiające jest więc, że występują tylko na południu Włoch, na stosunkowo niewielkim obszarze. Jedna z teorii powstania domków mówi o sprycie mieszkańców zamieszkujących owe tereny. Budynki w trakcie budowy, niewykończone nie podlegały opodatkowaniu. Apulijczycy więc nie wykorzystywali zaprawy budując trulli tak aby w razie kontroli cesarskich urzędników móc je szybko rozebrać i uniknąć kary. Równie szybko można był te domki później złożyć.

Mamy trulli, mamy piękne białe miasteczka, niekończące się gaje oliwne i winorośle. Z czego, a właściwie kogo słynie jeszcze Valle d’Itria. Z osiołków moi drodzy! Z osiołków. Miałam okazję spotkać jegomościa podróżując z Martina Franca do Locorotondo. Zapozował mi nawet do zdjęcia. W okolicach Martina Franca właśnie, hoduje się słynną rasę osłów. Charakteryzuje się ona ciemnym umaszczeniem i wysoką odpornością na ciężkie i trudne warunki atmosferyczne. Jego wytrzymałość fizyczna jest ogromna może podróżować bez trudu w ogromnych upałach, po krętych i stromych drogach. Posługiwano się nim więc w celach pociągowych już w XVI w. Dzisiaj osiołek wykorzystywany jest w przemyśle spożywczym; do produkcji mleka i mięsa (Włosi są amatorami salami). Sam sympatyczny osiołek jest lokalnym symbolem i powodem do dumy. Jest synonimem przywiązania do starożytnych tradycji i silnego poczucia przynależności do terytorium.

Masseria, pisząc o Salento na blogu napomknęłam już o masseria’ch. Teraz troszkę szerzej. Masseria to zespół budynków typowy dla przełomu XVI/XVII, będąca przejawem, efektem kolonizacji niezagospodarowanych i opuszczonych terenów dzisiejszej Puglii przez szlachciców królestwa Obojga Sycylii. Kompleksy budowlane były prawie całkowicie samowystarczalne i zamieszkiwane zarówno przez właścicieli ziemskich, jak i chłopów. Główną działalnością śródziemnomorskiego dworu było szeroko pojęte rolnictwo, w związku z czym były tu również stajnie oraz magazyny na paszę i zbiory. Ten ufortyfikowany teren charakteryzuje się dużymi rozmiarami i wspaniałością form, placem centralnym. Masserie przeszły na przestrzeni wieków wiele przemian. Dzisiaj to w większości ekskluzywne hotele butikowe, b&b czy agroturystyki.

Jak wiecie bardzo lubię takie nietypowe miejsca. Będąc w Puglii jako drugą bazę noclegowo-wypadową wybrałam sobie serce Valle d’Itria. Zamarzył mi się nocleg w trullo. Na pół roku przed wyjazdem miałam już wszystko zarezerwowane i odliczałam dni. Znalazłam masserię, miejsce idealne. Wypoczynek na wsi, kontakt z naturą, zdrowe jedzenie, ba nawet basen tam był. Oglądałam zdjęcia w internecie i nie mogłam się doczekać wyjazdu. W odległości 10 min spacerkiem od naszego b&b, okazało się, znajduje się winnica Pastini, z której pochodzi jedno z moich ulubionych win. Nadszedł dzień w którym w końcu tam dotarłam i cóż… to było chyba moje pierwsze rozczarowanie miejscem noclegowym w Italii. Początkowo przedstawiało się wszystko bajkowo i trulli, i basen, i panorama Martina Franca w oddali, i strusie widziane z okna łazienki. Zachwytom nie było końca. Otrzymałyśmy ostatni pokój, który nie był jak na zdjęciu trullo z tarasem i widokiem na drzewa oliwne, a dobudówką na tyłach trullo. Moim zdaniem był to kiedyś składzik na mioty. Małe okienka były okratowane, znajdowały się wysoko. Podejrzewam, że takie można znaleźć w celach więziennych dla tych bardziej okrutnych skazańców. Na parapetach stały kadzidła. Po 30 min dowiedziałam się dlaczego…zapach…cóż…nasze okno…okienko wychodziło na stodołę, która znajdowała się w odległości zaledwie 10m. Tak, stodoła…i pobudka o 5 rano kiedy traktor zaczynał pracę. Nie taki był plan na wakacyjny wypoczynek, a zdjęć naszego pokoju nie było w internecie. Jako, że nie było możliwości przekwaterowania nas do innego trullo z przykrością i ulgą jednocześnie opuściłyśmy nasz rolniczy dwór. I tak oto zostałyśmy bezdomne na pozostałe 4 noce 😊 W takich sytuacjach znajomość języka jednak się przydaje, trochę podzwoniłam i udało nam się znaleźć wolne miejsce. Rodzinny B&B niedaleko Ostuni, pośrodku gajów oliwnych.

Jadąc z okolic Martina Franca w kierunku białego miasta przejechałyśmy właściwie przez całą dolinę d’Itria. W drodze do Locorotondo napotkałyśmy naszego sympatycznego osiołka. Samo miasteczko zaś zostało wpisane na włoską listę tych najpiękniejszych w Italii. Od samego przekroczenia bramy białe miasteczko nas oczaruje. Zagubmy się w labiryncie wąskich uliczek i po prostu zachwycajmy. Na każdym kroku, przy każdym wejściu to domu, na każdym kroku morze kolorowych kwiatów i roślin, które wyglądają bajecznie na tle białych murów. Do tego urokliwe kawiarenki i przepiękna lokalna ceramika. Jest tam kilka kościołów, nie ma natomiast miejsc, zabytków o ważniejszym znaczeniu historyczno-kulturowym, a mimo po zwiedzeniu kilkunastu lub kilkudziesięciu miasteczek podczas pobytu w  Puglii, Locorotondo pozostaje w mojej pamięci jako jedne z najpiękniejszych i najbardziej wartych odwiedzenia. Na pewno tam jeszcze wrócę.

Zaledwie 10km od spokojnego Locorotondo znajduje się słynne Alberobello. Dlaczego słynne? Znajduje się tutaj około 1500 trulli, a samo miasteczko zostało wpisane na światową listę dziedzictwa kultury UNESCO. Szacuje się, że odwiedza je około miliona turystów rocznie!!! Da się to niestety odczuć. Ilość turystów przytłacza co mi troszkę przeszkadzało w zwiedzaniu. Nie można jednak nie zobaczyć tego wyjątkowego miejsca. Odwiedzenie Alberobello, jego starego miasta to nie tylko cofnięcie się w czasie, to przeniesienie się w zupełnie inny świat, trochę do krainy krasnoludków.

O Ostuni również znajdującym się na terenach Valle d’Itria i niezapomnianym noclegu w raju z pewnością wkrótce napiszę więcej.

Galeria

Valle d’Itria-bajkowa kraina
Valle d’Itria-bajkowa kraina
Valle d’Itria-bajkowa kraina
Valle d’Itria-bajkowa kraina
Valle d’Itria-bajkowa kraina
Valle d’Itria-bajkowa kraina
Valle d’Itria-bajkowa kraina
Valle d’Itria-bajkowa kraina
Valle d’Itria-bajkowa kraina
Valle d’Itria-bajkowa kraina
Valle d’Itria-bajkowa kraina
Valle d’Itria-bajkowa kraina

O mnie

Włochy nigdy nie były jedynie kierunkiem podróży, lecz rzeczywistością i mentalnością, które naturalnie wpisały się w moje życie prywatne i zawodowe. Od lat wspieram polskie i włoskie firmy w obszarze komunikacji językowej, organizacyjnej i międzykulturowej, działając na rzecz rozwoju biznesu oraz trwałej współpracy pomiędzy Polską a Włochami. Jestem założycielką projektu społeczno-edukacyjnego Mente Italiana, promującego szeroko pojętą kulturę włoską w Polsce oraz budującego przestrzeń dialogu między językiem, mentalnością i biznesem

Monika

Kategorie

Social media