Skalne wybrzeże zatopione w błękicie wód morskich, dzika roślinność charakterystyczna do klimatu śródziemnomorskiego, urokliwe miasteczka sprawiły, że Unesco postanowiło wpisać je na listę światowego dziedzictwa. Przed wiekami było to również miejsce wymiany handlowej ze Wschodem, ważnych spotkań przedstawicieli różnych kultur i narodów. Tysiące lat temu osiedlili się tu Etruskowie, Grecy by dać początek kolejnym cywilizacjom. To Etruskowie, ich wiedza, doświadczenie oraz rozumienie przyrody dały początek portom, które zaczęły powstawać i rozwijać u Wybrzeża Amalfitańskiego. Nie obyło się oczywiście bez wojen morskich, m.in. z okrutnymi i niszczycielskimi Saracenami. Nie ma się zresztą czemu dziwić, wielu chciało panować na tych ważnych terenach i wodach. W tej jakże cudownej krainie geograficzne narodziła się jedna z najsłynniejszych legend w dziejach, która podobno była inspiracją dla samego Homera. Trzy kobiety, postacie trzech mitycznych kobiet-syren : Partenope, Ligea, Leukozja. Przyciągały żeglarzy na mielizny, wabiły swoim pięknym śpiewem, a następnie zabijały i grabiły statki.

W zależności od tego ile czasu posiadamy na zwiedzanie Costiera Amalfitana różnić się będzie sposób zwiedzania oraz środki lokomocji. Jeśli mamy go mniej polecam Wam zwiedzanie drogą wodną jak to było przed wiekami. Ja czasu miałam bardzo mało, jeden dzień. Zdecydowanie za mało. [Kolejne miejsce do którego na pewno wrócę]. Jeden dzień. Był to natomiast dzień, który obfitował z zapierające dech w piersiach widoki, niezapomniane, bajeczne wręcz widoki, pyszne jedzenie, równie pyszne limoncello… ceramikę, tekstylia. Swoją podróż zaczęłam [zaczęłyśmy] wcześnie rano, pociągiem Curriculum Vesuviana z Neapolu do Sorrento. Jeden z najbardziej niewygodnych środków transportu jakim miałam nieprzyjemność podróżować. Do przeżycia oczywiście, ale następnym razem popłynę statkiem od razu z Neapolu bądź wypożyczę auto. Po mało komfortowej podróży w końcu dotarłyśmy do…raju.

Sorrento – to jedno z tych miejsc na ziemi, którego możesz wcześniej nie widzieć, które możliwe, że nawet nie wiesz gdzie się znajduje na mapie, ale masz wrażenie, że je znasz. Miejsce o którym śpiewało wielu wybitnych artystów m.in Luciano Pavaotti, Anna German. Miejsce w który m nakręcono wiele filmów. W Sorrento byłam dwa razy w 2007 i 2019. Wrażenia? Wciąż te same. Dla mnie to urwiste klify, błękitne morze, palmy, przepiękna ceramika na której punkcie można oszaleć i… ten zapach. Zapach cytryn. Cytryny, cytryny i jeszcze raz cytryny. Ceramika z motywami cytryn. Mydło, olejki i perfumy cytrynowe. Konfitury, lody i najsłynniejsze, najpyszniejsze limoncello na świecie. Iście cytrynowy zawrót głowy. Co możemy robić w Sorrento poza plażowaniem i zachwycaniem się samym miasteczkiem, klifowym wybrzeżem? Koniecznie musimy się wybrać do limonaia [ogród, sad, park cytrynowy? Miejsce gdzie rosną cytryny] Możemy zwiedzać np. fabrykę limoncello, zobaczyć wszystkie etapy produkcji kończące się degustacją oczywiście. A propo jedzenia co warto tu spróbować? Gnocchi po sorrencku czy sorrentyńsku [jest tu jakiś polonista?] Gnocchi alla sorrentina Czyli jakie to kluchy? Zapiekane z pomidorami, mozzarellą, serem scamorza i bazylią. Na deser delizia al limone. A o każdej porze dnia limoncello spritz [o 11 też całkiem nieźle smakuje 😉 ].

Z Sorrento popłynęłyśmy do Positano. Był przepiękny słoneczny dzień, słońce odbijało się od spokojnego tego dnia morza. Błyszczało niczym diamenty. Po chwili, po prawej stronie zaczęła wyłaniać się wyspa… Capri, po lewej w całej swej wspaniałości Wybrzeże Amalfitańskie, i kiedy już myślałam, że nic mnie bardziej nie zachwyci pojawiło się miasteczko z domkami jakby zawieszonymi na skałach. Niewielka zatoczka, plaża, krystaliczna woda…Bajka!

To było Positano… pierwszy raz, tak upragniony, wymarzony. W końcu tu dotarłam!! Positano. Pierwsze skojarzenie? „Marcello, Marcello” . Scena z filmu „Pod słońcem Toskanii”, kiedy Frances grana przez Diane Lane przybyła do Positano. Jechała na vespie z policjantem, pod górę, krętymi uliczkami odwiedzić ukochanego. Co robić w Positano? Zachwycać się, zachwycać i jeszcze raz zachwycać. Usiąść zjeść obiad, wpić kawę lub aperitivo i zachwycać się widokami, bo gdziekolwiek się nie zatrzymamy będzie pięknie i smacznie. Warto powspinać się wąskimi, krętymi uliczkami, zajrzeć do ukrytych w urokliwych zakątkach galerii sztuki, do małych lokalnych sklepików. Tutaj również króluje ceramika, cytryny i piękne materiały. Zbliża się wiosna, słoneczne dni więc wyciągnę z szafy mój obrus przywieziony z podróży, oczywiście w cytryny i zaproszę bliskich rodzinę, przyjaciół na pyszny obiad… i pewnie zagadam ich opowieściami o miejscu z którego ten obrus pochodzi 😉

Wypływałyśmy z Positano w kierunku Salerno jak dzień zbliżał się ku zachodowi. Woda i niebo odgrywały przepiękny, kolorowy spektakl. Statek zatrzymał się po drodze w Amalfi, którego z braku czasu już nie zobaczyłyśmy, nie mogłyśmy zejść na ląd. Jednak widok Amalfi, z wody o zachodzie słońca kusił bardzo, oj kusił.. Mam więc pewność, że wrócę.

I chociaż w Amalfi nie byłam to je widziałam i jako, że jest to jedno z ważniejszych miast włoskich w historii kraju nie mogę go tak zupełnie pominąć. Pisząc artykuł o Pizie wspominałam, że na fladze włoskiej znajdują się flagi czterech republik morskich, potęg morskich, wśród nich Republika Amalfi. Republika panująca na Morzu Śródziemnym przez stulecia. Handlarze z Amalfi docierali daleko na zachód, do Maroko, na wschód do Konstantynopola, a także do Egiptu, Jeruzalem, tworząc tym samym bogatą sieć handlową cennych, szlachetnych kamieni, materiałów, przypraw. To tutaj również powstała wyjątkowa technologia, która miała wpływ na polepszenie i usprawnienie morskiej nawigacji. O czym mowa? Busola!! [mylić z kompasem, który znacznie przewyższa. Pozwala nam m.in. określić azymut]. Katedra San Andrea jest natomiast symbolem spotkania Wschodu z Zachodem, spotkania dwóch światów, Wschodu i Zachodu… ale więcej napiszę jak już ją zobaczę 😉

W Salerno zjadłyśmy pyszną pizzę i pociągiem wróciłyśmy do Neapolu. Dzień spędzony na wybrzeżu amalfitańskim był niesamowity, widoki jak już na samym początku wspomniałam zapierające dech w piersiach… pozostał jednak niedosyt… za mało czasu, za mało…. Jeszcze chwilę posiedzieć w limonaia, zatrzymać się w historycznym Amalfi i tuż obok w równie pięknym Ravello…Ach… i jeszcze citta’ sommersa… Kto z Was chce się wybrać ze mną??

Galeria

Wybrzeże Amalfitańskie – malownicza kraina
Wybrzeże Amalfitańskie – malownicza kraina
Wybrzeże Amalfitańskie – malownicza kraina
Wybrzeże Amalfitańskie – malownicza kraina
Wybrzeże Amalfitańskie – malownicza kraina

O mnie

Włochy nigdy nie były jedynie kierunkiem podróży, lecz rzeczywistością i mentalnością, które naturalnie wpisały się w moje życie prywatne i zawodowe. Od lat wspieram polskie i włoskie firmy w obszarze komunikacji językowej, organizacyjnej i międzykulturowej, działając na rzecz rozwoju biznesu oraz trwałej współpracy pomiędzy Polską a Włochami. Jestem założycielką projektu społeczno-edukacyjnego Mente Italiana, promującego szeroko pojętą kulturę włoską w Polsce oraz budującego przestrzeń dialogu między językiem, mentalnością i biznesem

Monika

Kategorie

Social media