Kwiecień 2025
W moich rękach moja książka „Skazana na Italię. Życie piękniejsze od marzeń” . Książka to moja historia i mój własny hołd dla miłości, której nie da się wytłumaczyć. Dla miłości, którą można jedynie poczuć. Kto prawdziwie doświadczył Italii wie o czym mówię, co czuję.
Z dachu katedry patrzyłam na rozciągający się przed moimi oczami Mediolan, słuchając jego rytmu: odgłosów kroków, śmiechu, dźwięków saksofonu ulicznego artysty. Każdy kolor, każdy ton wydawał się mówić: „Wróciłaś.”….wróciłam…
Katedra, niczym kamienna opowieść o wierze i sztuce, lśniła w popołudniowym słońcu. Misternie rzeźbione iglice sięgały nieba, a marmurowe posągi wydawały się szeptać dawne historie. Zachwycała mnie tak samo jak wtedy, gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy. Może nawet bardziej? Znów odebrała mi mowę.
Spacerując między rzeźbami i iglicami, czułam, jak wszystko, co stare i nowe, splata się ze sobą. Słońce odbijało się od jasnego marmuru, a ciepły wiatr przynosił znajome zapachy: świeżo parzoną kawę i perfumy mediolańskich dam. Patrzyłam wokół i chłonęłam ten widok, czując, że naprawdę tu należę.
Piazza del Duomo
Schodząc na Piazza del Duomo, skierowałam kroki tam, gdzie tradycja spotyka się z elegancją. Do słynnego Camparino. Ten historyczny lokal, który od ponad stu lat wita mieszkańców i podróżników spragnionych włoskiej lekkości bycia, tego dnia był dla mnie czymś więcej niż tylko miejscem.
Z kieliszkiem w dłoni wyszłam na zewnątrz. Oparłam się lekko o chłodny kamień, unosząc kieliszek w stronę majestatycznej fasady Duomo. Wznosząc toast, myślałam o drodze, którą przeszłam — i o życiu, które stało się piękniejsze, niż kiedykolwiek odważyłabym się marzyć.
Wokół mnie mieszały się serdeczne głosy, dźwięk stukających szklanek, zapach gorzkiej pomarańczy…
Aperitivo w Camparino smakowało tego dnia zupełnie inaczej. Było moją celebracją życia, pasji i marzeń spełnionych na włoskiej ziemi. Ten moment wzruszenia, wdzięczności i radości pozostanie w moim sercu na zawsze…kolejny już moment…
Roberto Benigni
„L’unica maniera per realizzare i propri sogni è svegliarsi.” – „Jedyny sposób na spełnienie własnych marzeń to obudzić się.”
A ja właśnie znów się obudziłam. Obudziłam się do życia, które pachnie espresso i wolnością, do poranków pełnych światła i wieczorów niosących spokój. Wiem już, że chociaż w tym roku obchodzić będę okrągłe urodziny, to dopiero początek.
Będę dalej spełniać marzenia. Te które noszę w sercu od dawna, ale i te, które rosną we wspólnych rozmowach, w wiadomościach, które od Was otrzymuję, w cichych nadziejach dzielonych mimo odległości. Będę się nimi z Wami dzielić, z serca i z wdzięcznością.
Chcę Was wspierać, dodawać odwagi, przypominać, że wszystko jest możliwe, jeśli tylko uwierzymy w sens pierwszego kroku.I będę dalej budować mosty. Te niewidzialne, ale silne łączące dwa ukochane światy: Polskę i Włochy. Dwa języki, dwie wrażliwości, jedno serce.
Będę… Ale o tym, na razie, cicho sza. To jeszcze przez chwilę zostaje moją małą tajemnicą.











