Dawno, dawno temu ….

 

Włoska historia o czarownicy. Bajka Don Giampaolo Peruginiego

 

Kim była Befana?

W wiosce niedaleko Betlejem mieszkała młoda kobieta imieniem Befana. Nie była brzydka, wręcz przeciwnie, była bardzo piękna i miała kilku zalotników. Miała jednak okropny charakter, była bardzo samolubna i przez lata nikomu nie pomogła. Przez takie zachowanie stała się coraz bardziej zgorzkniała i podła, do tego stopnia, że ​​we wsi zaczęto ją nazywać „czarownicą”. Kiedy nie sprzątała domu miotłą ze słomy, siadała i szyła pończochy. Zrobił ich setki. Oczywiście, że nie dla innych! Robiła je dla siebie, żeby uspokoić nerwy i zabić trochę czasu. Nikt z wioski nigdy jej nie odwiedzał i ona nigdy nikogo nie odwiedzała. Była zbyt dumna, żeby przyznać, że potrzebuje odrobiny miłości, i była zbyt samolubna, by dać komuś odrobinę swojej miłości.

 

Trzej Królowie

Kiedy skończyła siedemdziesiąt lat, do miasteczka, w którym mieszkała, przybyła karawana z dalekiego wschodu. Byli tam królowie, którzy rozbili obóz w wiosce przed dalszą podróżą do Betlejem. Był wieczór poprzedzający 6 stycznia. Starsza pani usłyszała pukanie do drzwi. Kto to może być? Nikt nigdy nie zapukał do jej drzwi. Otworzyła i zobaczyła przed sobą jednego z królów. Był bardzo przystojny i posłał jej szeroki uśmiech: „Dobry wieczór, proszę pani, czy mogę wejść?”. Befana była zaskoczona tą sytuacją i nie wiedząc, co zrobić, zanim zdążyła pomyśleć, odpowiedziała: „Proszę wejść”. Król uprzejmie spytał się czy tej nocy mógłby spać w jej domu. Befana nie miała odwagi odmówić. Mężczyzna był dla niej tak uprzejmy i miły, że na chwilę zapomniała o swoim złym humorze.

Król opowiedział jej, dlaczego wyruszyli w daleką drogę. Mieli znaleźć dziecko, które uratuje świat od egoizmu i śmierci. Przygotowali dla niego dary, złoto, kadzidło i mirrę. „Czy chciałabyś jechać z nami?” – spytał król Befanę. „Ja?! Nie, nie, nie mogę”. W rzeczywistości mogła, ale nie chciała. Nigdy nie opuściła domu. Była jednak szczęśliwa, że ​​król ją o to poprosił. „Czy chcesz, żebyśmy również od Ciebie przynieśli Zbawicielowi prezent?”. Czuła, że ​​zrobiła złe wrażenie, mówiąc „nie”.  W nocy wybrała jedną ze swoich pończoch i podpisała: „dla Jezusa”.

 

Zmiana Befany

Minęło trzydzieści lat. Befana właśnie skończyła sto lat. Nadal była samotna, ale już nie zła. Nieoczekiwana wizyta króla, w wieczór poprzedzający 6 stycznia, głęboko ją zmieniła. Do jej drzwi zaczęli pukać mieszkańcy wioski. Najpierw, żeby dowiedzieć się, co powiedział jej król, potem powoli pomóc jej w gotowaniu i sprzątaniu domu (bolały ją plecy tak bardzo, że prawie nie mogła się już poruszać). I każdemu, kto przyszedł, Befana zaczęła dawać pończochę. Pończochy miała piękne, dobrze uszyte, ciepłe. Befana też zaczęła się uśmiechać, gdy dawała taki prezent w prezencie, dzięki czemu nie była już taka brzydka, a nawet stała się miła.

Tymczasem z Galilei nadeszła wieść o niejakim Jezusie z Nazaretu, urodzonym w Betlejem trzydzieści lat wcześniej, który dokonywał wszelkiego rodzaju cudów. Mówili, że jest Mesjaszem, Zbawicielem. Befana zrozumiała, że ​​to było dziecko, do którego nie miała odwagi pójść. Każdej nocy, na wspomnienie tej nocy, jej serce płakało ze wstydu z powodu nędznego prezentu, który przekazała Mądremu Królowi dla Jezusa: pustą skarpetkę… tylko jedną skarpetkę! Płakała z wyrzutów sumienia i skruchy, ale ten płacz uczynił ją coraz bardziej kochaną i dobrą.

 

Sen o Jezusie.

Potem przyszła wieść, że Jezus został zabity i że po trzech dniach zmartwychwstał. Befana miała wtedy 103 lata. Modliła się i płakał każdej nocy, prosząc Jezusa o przebaczenie. Przede wszystkim chciał w jakiś sposób zaradzić swojemu egoizmowi i niegodziwości z przeszłości. Pewnej nocy we śnie ukazał jej się zmartwychwstały Jezus i powiedział: „Odwagi Befana! Wybaczam ci. Dam Ci życie i zdrowie na wiele lat. Dar, którego nie przyniosłaś mi gdy byłem dzieckiem, teraz przyniesiesz ode mnie wszystkim dzieciom. Przylecisz na słomianej miotle do każdego krańca ziemi i przyniesiesz skarpetkę pełną słodyczy i prezentów każdemu dziecku, które przygotowało szopkę na Boże Narodzenie i które 6 stycznia umieściło w szopce mędrców. Pamiętaj! Dziecko ma być też dobre, a nie samolubne… w innym przypadku wrzucisz mu węgiel do skarpety, z nadzieją, że w następnym roku będzie się zachowywać lepiej”. A Befana to zrobiła i nadal robi, będąc posłuszną Jezusowi. Przez cały rok pełna niewypowiedzianej radości szyje dla dzieci pończochy… a 6 stycznia przynosi im pełne słodyczy i prezentów.

 

Prezent na 6-go stycznia

W Polsce 6-go stycznia obchodzimy Święto Trzech Króli, w Italii znany jest jako dzień Objawienia Pańskiego, tzw. Epifania, które oficjalnie kończy okres Bożonarodzeniowy L’Epifania tutte le feste porta via. Wystarczy jednak powiedzieć Befana i wiadomo dokładnie o jaki dzień chodzi. Wszystkie grzeczne dzieci zarówno te starsze i przede wszystkim te młodsze czekają tego dnia na prezenty.

Kiedyś robiłam bardzo dużo na drutach: najwięcej kominów i szalików. Nigdy jednak nie robiłam skarpet czy pończoch jak Befana. Napisałam dla Was jednak książkę o Italii, w którą włożyłam całe swoje serce oraz miłość. Mam nadzieje, że przyniesie Wam ona wiele radości i spojrzycie na Italię moimi oczami.

Nawiązując do włoskiej legendy o Befanie na którą wszyscy czekają, postanowiłam właśnie 6-go stycznia 2025 rozpocząć sprzedaż on-line swojej książki „Skazana na Italię. Życie piękniejsze od marzeń”  i oficjalnie otworzyć sklep internetowy.

www.sklep.menteitaliana.pl

Zróbcie więc sobie prezent i podarujcie sobie odrobinę szczęścia! „Skazana na Italię…” to włoska dusza zamknięta na 352 kartach pięknie wydanej książki.

„Niezwykła publikacja, która wprowadza czytelnika w nieznane dotąd aspekty włoskiej kultury, łącząc pasję, tradycję i współczesność oraz pokazuje Włochy z zupełnie innej perspektywy. Niezwykle inspirujące i pełne autentyczności opowieści o sztuce, kuchni, obyczajach i życiu codziennym w różnych regionach Włoch oczarują każdego, kto sięgnie po książkę” – Willa Lentza – szczecińska instytucja kultury

fot.www.palermofelicissima.it

Galeria

Kim była Befana??

O mnie

Włochy nigdy nie były jedynie kierunkiem podróży, lecz rzeczywistością i mentalnością, które naturalnie wpisały się w moje życie prywatne i zawodowe. Od lat wspieram polskie i włoskie firmy w obszarze komunikacji językowej, organizacyjnej i międzykulturowej, działając na rzecz rozwoju biznesu oraz trwałej współpracy pomiędzy Polską a Włochami. Jestem założycielką projektu społeczno-edukacyjnego Mente Italiana, promującego szeroko pojętą kulturę włoską w Polsce oraz budującego przestrzeń dialogu między językiem, mentalnością i biznesem

Monika

Kategorie

Social media