Piosenka jak kapsuła czasu

Są piosenki, które stają się czymś więcej niż tylko melodią. Są jak kapsuła czasu.  Wystarczy kilka pierwszych nut, a wszystko wraca. Gdy słyszę „Estate” zespołu Negramaro, natychmiast przenoszę się do Mediolanu. Rok 2005. Mój pierwszy wyjazd do tego miasta. Mój pierwszy wyjazd do Italii na dłużej. Wszystko było wtedy nowe: monumentalne kamienicy a w nich witryny sklepów słynnych projektantów, gwar na Piazza del Duomo, pierwsza kawa wypita na stojąco przy barze, zapach miasta po deszczu w letni wieczór. I w tle ta piosenka.

Negramaro … synonim włoskich emocji

Minęło 20 lat, ale „Estate” wciąż brzmi tak samo mocno.  Łączy włoską lirykę z rockową energią, ale przede wszystkim silne emocje. To utwór o utracie, tęsknocie i wspomnieniach. O tym, co gorące i intensywne, ale przemija. Jak lato. Autorem i wokalistą jest Giuliano Sangiorgi, charyzmatyczny lider Negramaro – zespołu, który właśnie wtedy zaczynał podbijać włoską scenę muzyczną. Ich album „Mentre tutto scorre” (2005), z którego pochodzi „Estate”, przyniósł im ogromny sukces i otworzył drzwi do długiej, pełnej emocji kariery. Moja pierwsza włoska płyta CD 🙂

W „Estate” Sangiorgi śpiewa:

„Estate, sei calda come i baci che ho perduto…”
„Lato, jesteś gorące jak pocałunki, które utraciłem…”

To jedno zdanie wystarcza, by poczuć żar minionych chwil. Nie jest to lato wakacyjne, beztroskie – to lato, które zostawia ślad. Takie właśnie było dla mnie tamto lato w Mediolanie. Młodość, niepewność, zachwyt – wszystko intensywne i prawdziwe. Dziś, gdy znów słucham tego utworu, przenoszę się właśnie tam, na mediolańskie ulice. I choć życie płynie dalej, „Estate” przypomina mi, że niektóre chwile się nie starzeją. Wystarczy tylko zamknąć oczy …

Lato, które mnie zmieniło

Lato 2005 odcisnęło na mnie ślad. Na moim życiu. Było jak pocałunek – krótki, intensywny, zapamiętany na zawsze. Nie miał w sobie bajkowej sielanki, raczej mieszankę niepokoju, zachwytu i niepewności, które towarzyszą młodości, gdy świat nagle się otwiera.
Tamto lato w Mediolanie był początkiem – podróży nie tylko po Włoszech, ale też w głąb siebie. Uczyłam się słuchać: muzyki, ludzi, miasta i własnych emocji.

Lato 2005 było jak pocałunek . Na szczęście, pocałunek nieutracony. Nie rozpłynął się w czasie. Przeciwnie – został we mnie, jako punkt odniesienia, do którego wracam. Choć Mediolan się zmienił, ja również wydoroślałam, to „Estate” sprawia, że mogę znów tam być – na moment, z sercem otwartym jak wtedy. Bez nostalgii, ale z wdzięcznością.

Rok później wróciłam do Italii. A potem znów. I jeszcze. Z czasem Włochy stały się czymś więcej niż miejscem, stały się częścią mnie. Ich język, zapach, prostota codzienności. A „Estate” – moim cichym towarzyszem. Dziś wiem, że niektóre miłości dojrzewają z czasem, a inne po prostu trwają. Jak to lato. Jak ta piosenka.

Galeria

Lato 2005
Lato 2005
Lato 2005

O mnie

Włochy nigdy nie były jedynie kierunkiem podróży, lecz rzeczywistością i mentalnością, które naturalnie wpisały się w moje życie prywatne i zawodowe. Od lat wspieram polskie i włoskie firmy w obszarze komunikacji językowej, organizacyjnej i międzykulturowej, działając na rzecz rozwoju biznesu oraz trwałej współpracy pomiędzy Polską a Włochami. Jestem założycielką projektu społeczno-edukacyjnego Mente Italiana, promującego szeroko pojętą kulturę włoską w Polsce oraz budującego przestrzeń dialogu między językiem, mentalnością i biznesem

Monika

Kategorie

Social media