Gotujemy makaron! Gotujemy makaron??? Przecież to banalnie proste, po co o tym pisać?? Może lepiej z zakładce „mangiare” umieścić jakiś nowy przepis [oczywiście będzie]? Otóż nie, okazuje się, że ugotowanie makaronu wcale nie jest dla wszystkich takie proste i oczywiste jak mi się wcześniej wydawało. Wybrałam się dzisiaj do fryzjera… Świetnie! Od czasu do czasu kobiety tam zaglądają. Tylko co ma wspólnego fryzjer z makaronem? A jednak! Czekając na swoją kolej popijając kawę słyszałam rozmowę dwóch innych klientek. Takie babskie rozmowy, można się dowiedzieć wiele ważnych, interesujących rzeczy, porad… pośmiać się.
Jedna z Pań zaczęła opowiadać jak to po raz pierwszy gotowała spaghetti, że kupiła włoski makaron i że wyszedł pyszny! Fantastycznie myślę sobie! Nie tylko ja zajadam się spaghetti. Jedyne co mnie zdziwiło, ba aż się zerwałam z fotela jak o tym usłyszałam. Pani opowiadała o podwójnym gotowaniu makaronu, że najpierw gotujemy go 5,5 minuty, za drugim razem 1,5 minuty. Że co?! Przez głowę przeleciały mi wszystkie rady i wskazówki moich włoskich przyjaciół odnośnie prawidłowego gotowania pasty i nikt nie wspominał o gotowaniu podwójnym. Od razu powiedziałam, że to niemożliwe. Stwierdziłam, że może był jakiś błąd w tłumaczeniu na opakowaniu… Nie ciągnęłam tematu. Każdy może przecież jeść co mu się podoba i co mu smakuje. Amerykanie wrzucają makaron do zimnej wody, gotują i polewają keczupem. Ja jem orecchiette z pesto co dla prawdziwego Włocha jest profanacją. Nie łączy się makaronu z Pugli (z południa) z pesto z Ligurii (z północy), a mimo to uwielbiam to połączenie 😊.
Sposób gotowania makaronu okazał się dla nas wszystkich na tyle intrygujący, że rozpoczęła się dłuższa rozmowa na jego temat. Jedna z Pań po skończonym czesaniu wyszła, po zaledwie 10 minutach wróciła z opakowaniem po makaronie!! Wyprodukowany we Włoszech, w tłumaczeniu błędu nie było. Natomiast po marce makaronu pomyślałam, że być może jest to makaron dla gastronomii, przygotowujemy go wcześniej, a gdy pojawią się goście jedynie go podgrzewamy. Wróciłam do domu miałam skończyć pisać post o Weronie, ale to pasta i jej doppia cottura nie dawały mi spokoju. Poszukałam w internecie. Co się okazało? Podwójne gotowanie makaronu – zjawisko takie istnieje. I intuicja mnie nie zawiodła. Produkowany jest makaron o podwyższonej zawartości białka, który idealnie nadaje się do restauracji, dla większej rodziny czy na duże imprezy. Po ugotowaniu gotowy do spożycia, a potem można go odgrzewać i nie traci on swojej sprężystości, nie rozpada się i smakuje jak świeżo ugotowany. Moja kochana babcia zawsze powtarzała, że człowiek całe życie się uczy…
Jestem makaronową tradycjonalistką i zaja dam makaron zaraz po ugotowaniu. Poniżej wskazówki jak ugotować pyszny makaron al dente w oparciu o rady mojej włoskiej babci, przyjaciół oraz w oparciu na moich obserwacjach i doświadczeniu.
- Wybór właściwego rodzaju makaronu. Jeśli chodzi o składniki to osobiście wybieram te dwuskładnikowe. Pszenica durum i woda. Basta. Jeśli chodzi o ich formę, kształt nie jest on bez znaczenia.I nie chodzi tu jedynie o aspekt wizualny, estetyczny. Pasta długa jest idealna w połączeniu z sosami bardziej płynnymi i kremowymi, podczas gdy krótka świetnie nadaje się do dań wieloskładnikowych.
- Czytajmy wskazówki na opakowaniu producenta odnośnie czasu gotowania, który uzależniony jest oczywiście od wielkości i grubości makaronu. Chyba, że sami robicie makaron.
- Nie zapominajmy, że gotując się makaron zwiększa swoją objętość, więc wybierzmy odpowiedniej wielkości garnek. Gdy wody będzie za mało istnieje ryzyko, że makaron się rozgotuje i poskleja. 100 gr pasty powinniśmy gotować w około litrze wody.
- Makaron z pszenicy durum w przeciwieństwie do polskich makaronów jajecznych nie skleja się. Nie ma więc potrzeby przelewania go wodą czy tzw. hartowania. Nie ma również potrzeby dodawania do makaronu oliwy. Jest to zupełnie bezsensowne, dodatkowo oliwa osadzi się na powierzchni makaronu utrudniając tym samym przenikanie się do jego wnętrza sosu. Zamiast oblepić makaron, po prosu po nim spłynie.
- Wodę solimy dopiero po jej zagotowaniu, jeśli zaś sól dodamy do wody zimnej będzie się ona po prostu dłużej gotować. Ile tej soli? Każdy Włoch nam powie na każde 100gr pasty, 7gr soli. Makaron wrzucamy do wrzącej wody i nie zmniejszajmy ognia, utrzymujmy cały czas stałą temperaturę wrzenia. Taki zabieg sprawia, że zawarta w makaronie skrobia rozpuszcza się, ułatwiając tym samym trawienie.
- Jak sprawdzić czy makaron jest al dente i nie poparzyć sobie języka? Nie rozciągamy też nitki spaghetti, żeby zobaczyć czy jest wystarczająco sprężysta. Tu ryzykujemy poparzenie palców. Sposób jest inny,banalnie prosty. Pod koniec czasu gotowania znajdującego się na opakowaniu wyciągamy jeden makaronik i w najgrubszym miejscu przekrawamy go na pół. Jeśli struktura jest jednolita to scogliamo la pasta, czyli szybciutko odcedzamy. Jeśli zaś w samym środku będziemy mieli biały „paseczek” to znaczy, że potrzebujemy jeszcze chwilę. Po minucie powtórzmy czynność. Praktyka czynni mistrza, po kilku takich ćwiczeniach sami będziecie wiedzieli czy pasta jest pronta!
- Odcedzamy makaron i nigdy przenigdy nie płuczemy go, ani nie zostawiamy w wodzie. Możliwie jak najszybciej mieszamy z sosem, podajemy i delektujemy się smakiem.
Dużo tego tak na pierwszy rzut oka, ale po wypracowaniu sobie kilku nawyków odczujemy różnice w smaku. Włosi naprawdę są ekspertami jeśli chodzi o gotowanie makaronu. Stosując się do mojego mini poradnika możemy być pewni, że nasz makaron będzie zbliżony do tego przygotowanego przez włoską mammę.
Jeśli chcemy zgłębić swoją wiedzę na temat makaronu możemy się wybrać do muzeum w okolicach Parmy. To jeszcze przede mną. Jeśli już byliście, napiszcie jak wrażenia. https://pasta.museidelcibo.it/
Włosi wyróżnili i sklasyfikowali ponad 300 rodzajów makaronów, które spożywają. Ich różnorodność i ilość naprawdę przyprawia o zawrót głowy. Bogactwo kulinarne łączy w sobie historię, tradycję z innowacjami i kreatywnością. A sam makaron to jeden z najbardziej cenionych i nie ukrywajmy najbardziej uwielbianych produktów na świecie.
Możemy wyróżnić makarony: długie. Długie i szerokie (lasagne, reginette i pappardelle), długie i wąskie (capellini, tagliolini e fettuccine), długie i prostokątowate (trenette i linguine), długie i okrągłe (spaghetti i vermicelli), długie i „dziurawe” (bucatini). Jak są długie to i krótkie. A więc malutkie nadające się m.in. do zup (quadrucci, stelline e ditalini), średniokrótkie (conchiglie i orecchiette), dłuższe z krótkich (rigatoni i fusilli), nadziewane (ravioli i agnolotti). Włosi podzielili makarony również ze względu na powierzchnię, skład, rodzaj mąki itp. To już temat do zgłębienia dla chętnych.
Ja zgłodniałam…I chyba nie muszę dodawać co będzie u mnie dziś na kolację 😉





