„W moim domu rodzinnym zawsze słyszałam, że język włoski jest najpiękniejszym, najbardziej melodyjnym i romantycznym językiem świata. Razem z mamą co roku oglądałyśmy słynny festiwal w San Remo, słuchałyśmy włoskich piosenek i z zachwytem podziwiałyśmy talent wykonawców. Zachwycały nas również ich wyjątkowe, często bardzo oryginalne stroje. Włoskich artystów i ich głosy znałam tak samo dobrze jak polskich. Kasetę Al Bano i Rominy Power przewijałam setki razy…

To fragment mojej książki. To zapis emocji, wspomnień i tej szczególnej fascynacji Italią, która towarzyszy mi od najmłodszych lat. Mija czas, zmienia się świat, zmieniają się ludzie i okoliczności, ale pewne rytuały pozostają niezmienne. Jak co roku wracam przed ekran, aby zanurzyć się w atmosferze Festiwalu Piosenki Włoskiej w San Remo.

San Remo to przecież coś znacznie więcej niż konkurs muzyczny. To część włoskiej duszy, element kultury, tradycji i wrażliwości. Jedno z tych wydarzeń, które od dekad budują obraz Italii na świecie. Obok kina, mody, kuchni i sztuki festiwal stał się symbolem stylu, emocji i tej włoskiej elegancji, którą tak łatwo rozpoznać, a tak trudno podrobić. Jest to także zapis aktualnych nastrojów i sytuacji w kraju.

Z powodu Zimowych Igrzysk Olimpijskich festiwal rozpoczął się później niż zwykle, dopiero pod koniec lutego. Być może właśnie dlatego pierwszy wieczór był dla mnie jeszcze bardziej wyczekiwany. Na scenie pojawił się Carlo Conti, a towarzyszyła mu Laura Pausini. Po raz pierwszy w roli prowadzącej, naturalna, pełna wdzięku i scenicznego blasku. Patrząc na nią, miałam wrażenie, że uosabia wszystko to, co w San Remo kocham najbardziej. Klasa, emocja, włoski styl. Czarny welur, ponadczasowa elegancja, a później kolejna suknia, równie zachwycająca.

Pierwszy wieczór konkursowy, 24 lutego to prawdziwa muzyczna mozaika. Trzydzieści występów, trzydzieści historii, trzydzieści różnych wrażliwości. Moje serce skradły kobiety. Arisa, Patty Pravo, Malika Ayane. Każda z nich inna, każda magnetyczna, każda absolutnie hipnotyzująca. Zachwyciło mnie jednak znacznie więcej artystów. Fulminacci, Fede & Masini, Serena Brancale. Właściwie lista mogłaby być bardzo długa. Słuchając tych utworów, znów przenosiłam się w czasie. To niezwykłe, jak muzyka potrafi obudzić wspomnienia, jak potrafi przywołać obrazy, emocje i tę małą dziewczynkę, która kiedyś z wypiekami na twarzy oglądała San Remo, marząc o Italii.

Jednym z najbardziej poruszających momentów była obecność Signory Gianny, 105 letniej seniorki. Jej słowa miały w sobie spokój, mądrość i niezwykłą lekkość. Przypomniała o ważnej rocznicy. O osiemdziesięcioleciu wyborów z 2 czerwca 1946 roku, pierwszych, w których włoskie kobiety mogły głosować. Historia, która w takim miejscu jak Sanremo wybrzmiewa szczególnie mocno. Sekret długowieczności według Signory Gianny jest piękny w swojej prostocie. Rodzina, dobre jedzenie, miłość i niebranie życia zbyt poważnie. Trudno o bardziej włoską filozofię życia.

Muzycznym świętem był również jubileusz Tiziano Ferro, który celebrował 25 lecie działalności artystycznej. Emocje, wspomnienia, największe hity i najnowszy singiel. Sanremo po raz kolejny pokazało, że muzyka we Włoszech to coś znacznie więcej niż rozrywka. To emocja, tożsamość i styl. Nie mogę doczekać się kolejnych festiwalowych dni.

A Wy oglądacie Sanremo w tym roku. Jakie są Wasze wrażenia ?

Galeria

San Remo 2026

O mnie

Włochy nigdy nie były jedynie kierunkiem podróży, lecz rzeczywistością i mentalnością, które naturalnie wpisały się w moje życie prywatne i zawodowe. Od lat wspieram polskie i włoskie firmy w obszarze komunikacji językowej, organizacyjnej i międzykulturowej, działając na rzecz rozwoju biznesu oraz trwałej współpracy pomiędzy Polską a Włochami. Jestem założycielką projektu społeczno-edukacyjnego Mente Italiana, promującego szeroko pojętą kulturę włoską w Polsce oraz budującego przestrzeń dialogu między językiem, mentalnością i biznesem

Monika

Kategorie

Social media