Dodano: 20.07.2025

Blog

Mediolan 2005: Lato, które zmieniło moje życie … i smak kawy

Pierwszy raz tak daleko, tak sama

 

Lipiec 2005. Młoda, ciekawa świata Monika – szczecinianka i studentka geografii – dociera do Mediolanu. To był zupełnie inny świat. Internet dopiero raczkował, smartfony nie istniały, a wiedzę o świecie czerpało się z magazynów, filmów i zasłyszanych opowieści.

O Italii wiedziałam tyle co nic: że Mediolan to stolica mody i finansów, że jest stadion San Siro i dwie drużyny piłkarskie, których nazwy brzmiały jak muzyka – Milan i Inter. Wiedziałam, że w  „da Luini” można zjeść panzerotto (choć wtedy nie miałam jeszcze pojęcia, co to właściwie jest), że mediolańskim daniem jest risotto alla milanese – żółte od szafranu. No i oczywiście Teatro alla Scala – królestwo opery, gdzie w przeszłości występowała wielka Maria Callas, której byłam [i jestem] miłośniczką.

Włoskie kino i włoską muzykę znam z ekranu i kaset magnetofonowych. W Szczecinie działała już Pizza Hut, więc pizzę niby się jadło, makarony też. W sklepach nie było włoskich produktów, a programów o Italii – jak na lekarstwo. Pojawił się „Europa da się lubić”!!  Trochę wiedzy zdobyłam studiują geografię, coś tam przeczytałam w magazynie Voyage. To wszystko było jedynie namiastką tego co miało mnie czekać w Mediolanie i San Remo. To były jedynie i aż trzy miesiące. To były miesiące, które zmieniły wszystko.

Kawa, metro i „ciao bionda”

 

Tego lata zaczęłam pić prawdziwą kawę, a nie jak wcześniej rozpuszczalną 3 w 1. Włochy nauczyły mnie smaku espresso podawanego w maleńkiej filiżance. Po powrocie do Polski zaczęłam pić taką w domu przygotowując ją sama w małej kawiarce przywiezione z Italii. Zaczęłam traktować kawę jak rytuał, nie jak środek pobudzający. Zamiast wszechobecnych u nas węgierskich, słodkich win – posmakowałam te wytrawne, orzeźwiające białe i tanniczne czerwone. I jedzenie!!! Same nowości!! Szynka z melonem, liguryjskie pesto, prawdziwa pizza – cienka, chrupiąca, z oliwą zamiast sosu czosnkowego, z prawdziwą mozzarellą i listkami bazylii.

Pierwszy raz jechałam metrem, weszłam na stadion San Siro… Zaczęłam mówić po włosku. I – co ważniejsze – zaczęłam być rozumianą. Zaczęłam się komunikować!!

Kupiłam zegarek w słynnym domu handlowym La Rinascente – klasyczny, piękny, który wciąż działa i który uwielbiam. A po powrocie? Przefarbowałam się na szatynkę, bo po trzech miesiącach wysłuchiwania „ciao, bionda!” miałam już serdecznie dość. I zaczęłam nosić kolorowe dodatki. Niektóre z nich mam do dziś. Wraz z biletami, zdjęciami, drobnymi pamiątkami są schowane w moim pudełku wspomnień.

Ciekawość silniejsza niż tęsknota

 

To był mój pierwszy wyjazd tak daleko, na tak długo! Przez trzy miesiące byłam całkowicie sama. Bez rodziny, znajomych i przyjaciół w jakże różnej niż do tej pory rzeczywistości. Z mamą rozmawiałam raz w tygodniu przez telefon. Do znajomych wysyłałam maile z kafejki internetowej. I chociaż były dni, kiedy tęskniłam to chęć odkrywania, poznawania i przeżywania była silniejsza. Wtedy właśnie uczyłam się siebie.

Pamiętam zachwyt Katedrą w Mediolanie.  Ten moment, ten najpierwszy,  kiedy stałam przed fasadą jak z bajki [chociaż jak widać na zdjęciu była wówczas remontowana], kiedy nie mogłam uwierzyć, że naprawdę tam jestem. Pamiętam zapachy, dźwięki, smaki. Pierwsze tiramisu, mokry chodnik po burzy, tą atmosferę.

Dwie dekady, a jakby to było wczoraj

 

W Italii poczułam się jak w domu. Spotkałam ludzi takich jak ja: bezpośrednich, wygadanych, uśmiechniętych. Włosi okazali się bliscy, swojscy. Moi ludzie! Poczułam to w sercu! I aż trudno uwierzyć, że od tamtego lata mijają właśnie dwie dekady. Dorosłam, ale wciąż mam w sobie tę samą ciekawość świata, co tamta dwudziestoletnia dziewczyna z 2005 roku. I to się, na szczęście, nie zmieniło.

A Milano? Milano to moje włoskie miasto rodzinne 😉

Galeria zdjęć

UDOSTĘPNIJ NA SOCIAL MEDIA:

Facebook
Twitter
LinkedIn
Threads
Monika Malinowska

Italiana Co-Founder

Cześć! Nazywam się Monika Malinowska. Jestem pasjonatką włoskiego stylu życia i doświadczonym doradcą w budowaniu relacji z Włochami. Moja historia to nie tylko podróże, ale przede wszystkim wiedza o tym, jak skutecznie działać na tamtejszym rynku.

Moze zainteresuje Cię również

Blog

San Remo 2026

Dodano: 25.02.2026

San Remo to przecież coś znacznie więcej niż konkurs muzyczny. To część włoskiej...

Czytaj więcej

Blog

Igrzyska harmonii. Dlaczego włoska prostota porusza najbardziej

Dodano: 10.02.2026

Przyszli Włosi. I wraz z nimi przyszła prostota, klasa, elegancja i styl. Ceremonia...

Czytaj więcej

Blog

Światło, design, Venezia

Dodano: 08.01.2026

Dwanaście niezwykłych żyrandoli, będących efektem współpracy artystów światowej sławy z jednymi z najbardziej...

Czytaj więcej

Blog

Corno – neapolitański amulet szczęścia

Dodano: 29.12.2025

Corno Napoletano to coś więcej niż symbol to część neapolitańskiej duszy. Łączy w...

Czytaj więcej

Przewijanie do góry