Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia.
Kiedyś najważniejsze było dla mnie ubieranie choinki: wyciąganie z szafek lampek i bombek, robienie papierowych łańcuchów z kolorowych pasków. Dziś choinka wciąż jest ważna, ale szopka stała się równie istotna. To ona zatrzymuje mnie na dłużej, zmusza do patrzenia uważniej i wolniej.
Skąd wzięła się ta tradycja
Choć za twórcę pierwszej szopki uważa się świętego Franciszka z Asyżu, który w 1223 roku zainscenizował żywą stajenkę w Greccio, to właśnie Neapol uczynił z tej tradycji prawdziwą sztukę. Już w XIV wieku w neapolitańskich kościołach pojawiały się przedstawienia Narodzenia, a dwa stulecia później [za panowania Burbonów] szopka przeżywała swój złoty wiek.
Zaczęła przypominać miniaturowy świat: pełen uliczek, domków, piekarzy, sprzedawców i muzyków. Święta Rodzina znalazła się w samym centrum, ale wokół niej toczyło się zwykłe życie. Ktoś niósł chleb, ktoś grał na skrzypcach, ktoś kłócił się z sąsiadem. Jezus przychodził nie w oderwaniu od rzeczywistości, lecz pośród codzienności. Wśród ludzi, ich radości, trosk i hałasu.
Za pomysłodawcę takiego ujęcia uważa się świętego Kajetana z Thieny, który chciał, by scena Narodzenia była bliższa ludziom, by każdy mógł odnaleźć w niej siebie.
Rzemiosło i magia ulicy
Neapolitańscy artyści są też niezwykle „na czasie”. Tworzą figurki piłkarzy, aktorów, piosenkarzy. Na krótko przed moją wizytą odeszła legenda włoskiej piosenki Ornella Vanoni dlatego nie zdziwiło mnie, gdy przechadzając się słynną uliczką, natknęłam się na jej miniaturową postać.Rok zamknięty w szopce
Jednym z najbardziej fascynujących elementów neapolitańskiej szopki jest to, że świat Narodzenia Jezusa wpisany jest w rytm całego roku. Obok sceny betlejemskiej pojawiają się figurki symbolicznie przypisane do kolejnych miesięcy i prac, które im towarzyszą.Styczeń otwiera rzeźnik i scena świniobicia – znak zimowej obfitości i zapasów na chłodne miesiące. Luty przynosi sprzedawcę serów lub ricotty, przypominając o prostocie i skromności kończących się zapasów. W marcu pojawia się handlarz drobiem – zapowiedź budzącej się wiosny. Kwiecień to sprzedawca jaj, symbol życia i odrodzenia. Maj reprezentuje pasterz lub mleczarz, podkreślający płodność natury. Czerwiec należy do piekarza, dla którego chleb staje się znakiem codziennej pracy i podstawy życia. Lipiec ukazuje kosiarza i trud żniw, sierpień – sprzedawcę pomidorów, tak charakterystycznych dla Neapolu. Wrzesień przynosi winiarza i winobranie, październik – sprzedawcę kasztanów, listopad – rybaka, kojarzonego z postem i refleksją. Cykl zamyka grudzień, wskazujący na przygotowania do świąt i samo Narodzenie, będące centrum całej opowieści.
Między sacrum a profanum
W centrum szopki znajduje się Święta Rodzina. Nieopodal śpi Benino – pasterz, któremu przyśniła się cała szopka. Gdy się obudzi, wszystko zniknie. Jest też pasterz zdumienia, rybak symbolizujący życie i wiarę, myśliwy – śmierć i przemijanie. Obok praczki piorą białe szaty Maryi, znak czystości i opieki.
Nieco dalej widać Ciccibacco, pijaka na wozie pełnym wina – echo Bachusa i przypomnienie, że życie to nieustanna gra między świętością a codziennością. Są starcy grający w karty, Cyganka przepowiadająca przyszłość, Stefania – dziewczyna cudu. Są też żebracy i chorzy, cisi bohaterowie proszący o współczucie i modlitwę.
Gdzie w Neapolu poczuć tę magię
Choć szopki w Neapolu można oglądać przez cały rok, w grudniu miasto zamienia się w jedno wielkie świąteczne muzeum. Najpiękniejsze znajdziesz m.in. w:- Certosa di San Martino – monumentalne XVIII-wieczne presepi,
- kościele San Nicola alla Carità przy Via Toledo,
- kościele Santa Maria del Carmine w centrum miasta.
Z okazji zbliżających się świat życzę Nam wszystkim spokoju w sercu!
Buon Natale a tutti!






